RSS
niedziela, 28 października 2012
SOLARIS

PRODUKCJA: USA

ROK: 2002

REŻYSERIA: STEVEN SODERBERGH

GATUNEK: SCIENCE-FICTION

WYSTĘPUJĄ: GEORGE CLOONEY

NATASCHA MC ELHONE

VIOLA DAVIS

JEREMY DAVIES

RECENZJA: Dorktor Chris Kelvin (Clooney) został nagle wezwany na statek kosmiczny penetrujący planetę Solaris, przez swojego przyjaciela, Gibariana. To już ostateczność, bo przepadł kontakt ze statkiem, przepadło wysłane wojsko - w agencjach rządowych zapanowała konsternacja. Podobno tylko Kelvin ma wystarczające umiejętności, aby uspokoić sytuację. I oto kiedy doktor stanął na pokładzie Solarisa, poczuł, że może nie być właściwą osobą w tym miejscu... Na statku znalazł Snow'a (Davies), fizyczkę Gordon (Davis), martwego Gibariana i... jego synka, który nie powinien się tam wcale znaleźć. Co gorsza, znajduje tam również swoją żonę, Rheya'e, która jakiś czas temu popełniła samobójstwo. Okazało się, że każdy miał jakiegoś 'gościa', problem tylko, co z nim zrobił, bo owi goście dość łatwo... zmartwychwstali po każdej swojej śmierci. Wprawdzie Gordon wymyśliła, jak się ich pozbyć, ale to z kolei zużyło całe paliwo. A Kelvin wcale nie chciał opuszczać odzyskanej żony, zwłaszcza, że czuł się wobec niej winny. Kim są ci goście i w jaki sposób Solaris oddziaływuje na ludzi? Może nigdy się nie dowiemy?
    Słyszałem wiele opinii o tej ekranizacji genialnej książki Lema. Że nudna, że płytka, że bezdenny romans. Zgodzę się z jednym - faktycznie Soderberghowi należy się niejeden klaps za zrobienie z tego thrillera s-f romantycznego thrillera s-f. Książka nie kładła takiego nacisku na wątek romansu i czytałem ją z zapartym tchem, kiwając co chwila głową z niedowierzaniem. A tu? Również. Półtorej godziny z wnętrznościami zwiniętymi w kłębek z nerwów. Przyznam, że jest to genialnie nakręcony film. Wspaniale buduje atmosferę bezradności, szoku, zagubienia i bolesnych wspomnień. Wszystkie emocje biją w widza jak młotek. Nie, ten film nie jest nudny, o nie! Owszem, za dużo tu tego łzawego romansu - gdyby go opuścić, byłoby arcydzieło. A tak mamy tylko film... świetny. 

OCENA: ♦♦♦♦♦♦♦♦♦◊

22:04, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 października 2012
TOM & HUCK

PRODUKCJA: USA

ROK: 1995

REŻYSERIA: PETER HEWITT

GATUNEK: PRZYGODOWY, FAMILIJNY

WYSTĘPUJĄ: BRAD RENFRO

JONATHAN TAYLOR THOMAS

RACHAEL LEIGH COOK

AMY WRIGHT

JOEY STINSON

MICHAEL MC SHANE

RECENZJA: To nic innego jak kolejna adaptacja książki Marka Twain'a, tyle, że nakręcona niedawno. Każdy, kto czytał Przygody Tomka Sawyera, będzie doskonale znał fabułę. Niesforny Tomek przysparza wielu siwych włosów swojej ciotce i nauczycielowi. Do tego kumpluje się z włóczęgą Huckelberry Finnem. Niegroźne w rezultacie zabawy kończą się, kiedy podczas nocnej eskapady na cmentarz, chłopcy są świadkami zabójstwa, jakie popełnił groźny Indianin Joey. Jednak wrobiony w morderstwo został Muff Potter, pijaczyna, ale bynajmniej nie morderca. Wprawdzie chłopcy przyrzekli sobie nie puścić pary z ust, ale Tomkowi szkoda było biednego Muffa, który miał zawisnąć zamiast Indianina. Wbrew przysiędze, Tomek wyznał prawdę podczas rozprawy. Joey zniknął, skarb, którego szukali również, ale Tomek nie czuł się bezpieczny, bo Joey, najlepszy nożownik w okolicy wciąż pozostawał na wolności. Aż do zabawy mieszkańców miasteczka w jaskinii, gdzie Tomek zgubił się z piękną Becky w labiryncie jaskinii, gdzie naturalnie natrafił na Indianina...   
    Dobry, odświeżony film, doskonały dla dzieciaków i całych rodzin. Sporo smiesznych momentów, trochę strachu i opowieść o przyjaźni i przygodzie. Czego chcieć więcej? Powieść Marka Twaina to w zasadzie samograj, bo raz, że jest to lektura obowiązkowa w pewnym wieku, dwa, że to naprawdę fajna historia dla wszystkich. A że Peter Hewitt, po kilkudziesięciu latach od ostatniej, rosyjskiej ekranizacji, zrobił nowoczesny film, to nawet warto jest to obejrzeć - chociażby dla porównania z pierwszą wersją z 1938 - recenzję można przeczytać tutaj.

OCENA: ♦♦♦♦♦♦♦◊◊◊

12:41, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 października 2012
KRAINA TYGRYSÓW (org. TIGERLAND)

PRODUKCJA: USA \ NIEMCY

ROK: 2000

REŻYSERIA: JOEL SCHUMACHER

GATUNEK: DRAMAT WOJENNY

WYSTĘPUJĄ: COLIN FARRELL

MATTHEW DAVIS

CLIFTON COLLINS JR.

NICK SEARCY

TOM GUIRY

RUSSELL RICHARDSON

SHEA WHIGHAM

AFEMO OMILAMI

JAMES MAC DONALD

RECENZJA: Roland Bozz (Farrell) to hardy skurwiel. Nie ma zamiaru poddać się paskudnemu traktowaniu w plutonie przez wyższych rangą. Dlatego ciągle ląduje w karcerze, aż wreszcie zostaje wysłany do Louisiany wraz z innymi szeregowymi, aby przejść 8 tygodniowe szkolenie, a potem przeżyć tydzień w owianym złą sławą Tigerlandzie - a potem w Wietnamie. Podczas szkolenia poznaje chłopaków z plutonu - z niektórymi się zaprzyjaźnia, ale dla części to zakała armii, wrzód, który powinien być usunięty. Ale dowództwo ma sposób - Bozz zostaje plutonowym. Czy taki niesforny żołdak może dowodzić plutonem? Nieoczekiwanie staje się dla większości bohaterem, no, poza Wilsonem, który szczerze znienawidził Bozza. Ostateczny trening w obozie Tigerland ma pluton przygotować na najgorsze - stworzono tam warunki najbliższe Wietnamowi. A najgorsze jest to, że ten cholerny sadysta, Wilson, jest w grupie przeciwnej Bozzowi.
    Nie jest to lekki film, ale za to świetny. Pokazuje, w jaki sposób traktowani są żołnierze w armii, sprawia, że zastanawiasz się, po jaką cholerę to wszystko? Przy fantastycznej roli Farrella, a także Davisa (szeregowy Paxton), twórcy filmu usiłują zasiać w głowie myśl - co z tymi ludźmi, którzy jadą do dalekich krajów, aby ginąć w interesie swojej ojczyzny? Schumacher znowu okazał się mistrzem dramatu. To film wojenny, ale nie ma tu wojny, tylko siedzimy z chłopakami w koszarach, taplamy się z nimi w błocie podczas biegów przez poligon i dopingujemy mimo woli niesfornego Rona Buzza, który jest człowiekiem zupełnie nie na swoim miejscu. Ale próbuje sprawić, aby podłe wojskowe życie było choć trochę bardziej znośne...

OCENA: ♦♦♦♦♦♦♦♦♦◊

23:40, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 października 2012
TUNEL. BILET DO ŚMIERCI (org. OTOSHIMONO)

PRODUKCJA: JAPONIA

ROK: 2006

REŻYSERIA: TAKESHI FURUSAWA

GATUNEK: HORROR

WYSTĘPUJĄ: ERIKA SAWAJIRI

CHINATSU WAKATSUKI

SHUN OGURI

AYA SUGIMOTO

ITSUJI ITAO

MYIOKO ASADA

RECENZJA: Mały Takashi znalazł na peronie metra bilet. Kiedy go podniósł, jakaś kobieta powiedziała mu, że zaraz zginie. Niemożliwe? Żart? Bynajmniej, chłopiec nie dojechał do domu, zginął w metrze. Ale Takashi nie jest jedyną osobą, która zaginęła w metrze. Koleżanka chłopca, Noriko, próbowała go znaleźć, ale też zaginęła, a jej starsza siostra Nana zaczyna podejrzewać u siebie obłęd, bo zbyt wiele dziwnych rzeczy dzieje się wokół... I Nana i pewien młody pracownik metra zaczynają szukać przyczyn zaginięć. Tak samo koleżanka z klasy, Kanae, która zabiła swojego chłopaka - a wszystko przez bransoletkę, którą ma na ręku. Kim jest tajemnicza Yaeko i jaki ma związek ze zniknięciami? I co oznacza zgubiony bilet i bransoletka?

Lubię azjatyckie horrory, na tych lepszych można się sfajdać w pieluchy ze strachu, pomimo, że tak naprawdę niewiele pokazują. I chyba koreańskie są najlepsze... A 'Tunel' niestety nie jest tym z wyższej półki, chociaż są momenty, trzeba przyznać. Taki straszak na torach metra, kiedy bohaterowie dowiadują się, o co chodzi tajemniczej Yaeko i czemu zginęło przez nią tyle osób. Ale to nie jest żadne arcydzieło, w zasadzie można by rzec, że film jest dość oklepany i powiela pewne stereotypowe akcje, znane z innych filmów grozy rodem z Azji. A nawet miejscami trąci niskobudżetową tandetą (zwłaszcza ten sztuczny do bólu noworodek). Tak, przyznaję, kilka razy poczułem gęsią skórkę - ze dwa. Ale to nie były te momenty, w czasie których drętwieją Ci ręce i nogi, bo serce pompuje tak szybko krew... I ta lekko ckliwa końcówka, nieco nonsensowna... No, ale przynajmniej wszystko się wyjaśniło... Może być, ale bez szału.

OCENA: ♦♦♦♦♦♦◊◊◊◊

00:08, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 października 2012
BIG LEBOWSKI

PRODUKCJA: USA 

ROK: 1998

REŻYSERIA: JOEL & ETHAN COEN

GATUNEK: CHYBA KOMEDIA SENSACYJNA

WYSTĘPUJĄ: JEFF BRIDGES

JOHN GOODMAN

JULIANNE MOORE

DAVID HUDDLESTON

JOHN TURTURRO

PETER STORMARE

STEVE BUSCEMI

RECENZJA: Jeff Lebowski (Bridges) wiedzie sobie życie utracjusza, bezrobotnego, który głównie wydaje pieniądze (skąd je bierze?) na grę w kręgle i pije. Co tam pije, chla. White Russian głównie. Zresztą, nie mówicie na niego Mr. Lebowski, on nazywa się Dude. Po prostu. Ale pewnego dnia jego spokój i chłód spojrzenia został zaburzony przez kolesia, który nasikał mu na dywan... Bo szukali niejakiego Lebowskiego, gdyż jego żona narobiła długów na mieście. Dlatego Dude zgłosił się do samego Lebowskiego, wyjaśnić sprawę, ale ten wywalił go za drzwi. Zgłosił się jednak za którki moment, bo... jego żonę, Bunny, porwano i zażądano okupu - miliona dolarów. Dude miał tylko dostarczyć kasę, ale... jego narwany funfel, Walter (Goodman), spieprzył sprawę i wyrzucił swoje brudne skarpety, zamiast walizki z kasą. No i sprawa się komplikuje, bo zgłasza się wściekły Big Lebowski, zgłasza się jego bohemiczna córka, jacyś niemieccy nihiliści, wydawca filmów porno, w których grała Bunny... Wszyscy chcą kasy, i to chcą od Dude'a. A on jej przecież nie ma, bo samochód mu ukradł jakiś dzieciak. Zagmatwane to straszliwie, ale rozplącze się na koniec - dodajmy, że dość zaskakujący...
    Ależ to zakręcony film! Totalny luzik Dude'a, pogmatwana fabuła, kręgle i hektolitry alkoholu napełniają obraz oparami absurdu. Komizm przeróżnych sytuacji jest tak abstrakcyjny, że czasami nie za bardzo wiesz, czy się śmiać, czy to jest na poważnie. Ale bracia Coen nie chcieli, aby ktokolwiek brał ten film na poważnie! To ma być zabawa i zdecydowanie jest. Do tego mamy absolutnie fantastyczną grę aktorów (wyborny John Goodman i wyuzdany Turturro!) i nietuzinkowy scenariusz. To w zasadzie przepis na hit, ale... zdaję sobie sprawę, że może to być film dość trudny w odbiorze i nie każdemu przypadnie do gustu. Ja się dobrze bawiłem przez większość czasu, choć tak naprawdę najlepiej na końcu. Czyli ten się smieje, kto się śmieje ostatni!

OCENA: ♦♦♦♦♦♦♦◊◊◊

21:42, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
Tagi
SKALA OCEN: 0 - yyy... ale o co chodzi? ♦ - gniot nie warty nawet minuty ♦♦ - rzadka okazja zaśnięcia w połowie ♦♦♦ - niestety mało udane, kupa ♦♦♦♦ - od biedy może być ♦♦♦♦♦ - średni, bez szału ♦♦♦♦♦♦ - nawet dobry, można obejrzeć ♦♦♦♦♦♦♦ - dobry film, spokojnie można polecić ♦♦♦♦♦♦♦♦ - bardzo dobre, podobało mi się ♦♦♦♦♦♦♦♦♦ - świetny film, wybitnie polecam ♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦ - absolutny klasyk