RSS
poniedziałek, 24 września 2012
MISJA MOSKWA (org. MOSCOW CHILL)

PRODUKCJA: ROSJA

ROK: 2007

REŻYSERIA: CHRISTOPHER SOLIMINE

GATUNEK: SENSACJA

WYSTĘPUJĄ: NORMAN REEDUS

SLAVA SCHOOT

KONSTANTIN YUSHKIEVICH

ALEXANDER LEVANKOV

ALEKSANDER YAKOVLEV

XUSHA BURAVSKY

VLADIMIR KULESHOV

RECENZJA: Ray Perso (Reedus) to nielichy spec od komputerów. Odsiaduje własnie wyrok za włamanie się do systemu bankowego i zalicza odwyk od komputerów. Ze szpitala zostaje wykradziony przez niejakiego Delfina (Schoot) i wywieziony do Moskwy. Tam Ray rozpoznaje Dubińskiego (Kuleshov), starego księgowego mamy, który odsiaduje wyrok. Jednak za pieniądze w Rosji da się wszystko. Ray ma wejść do systemu i wyciągnąć z sieci 40 milionów brudnych dolarów. Czysta robota. Podczas pobytu w Rosji, Amerykanin poznaje rosyjskie zwyczaje oraz... dziewczynę, Maję (Buravsky), która niebawem znika. Spotyka również jej ojca, speca od komputerów jeszcze lepszego, niż sam Ray, który obecnie jest... menelem. W tym samym czasie Ray czyści konta z pieniędzy i przelewa je Dubińskiemu. Ale wcale nie powoduje to, że sytuacja Raya sie poprawia, wręcz przeciwnie, wszystko się komplikuje. Te 40 milionów jeszcze wyjdą mu bokiem - żeby chociaż coś z tego miał... No cóż, została mu przynajmniej Maja...
Rosyjska rubaszność widziana przez palce, czasami zabawna, czasem przerażająca z punktu widzenia 'człowieka zachodu'... Patrząc na rzeczywistość rosyjskiego półświatka oczami Amerykanina, widzimy sytuacje zabawne i pocieszne, miłych, gościnnych ludzi, którzy jednak potrafią stać sie bezwzględni i zabijać z zimną krwią, kiedy coś idzie nie po ich myśli. Nie jest to zły film, choć akcji jest tu mało i czasem może się dłużyć, to ja jednak obejrzałem go z niejaką przyjemnością i po przymrużeniu oka (a nawet obu) na pewne detale, okazało się, że to całkiem niezły film. No dobra, aktorzy są denni i ich gra obniża poziom, ale bawiłem się nieźle i chyba o to w tym filmie chodziło.    

OCENA:   ♦♦♦♦♦♦◊◊◊◊

19:23, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 września 2012
POLICJA (org. DARK BLUE)

PRODUKCJA: USA \ WIELKA BRYTANIA \ NIEMCY

ROK: 2002

REŻYSERIA: RON SHELTON

GATUNEK: SENSACJA

WYSTĘPUJĄ: KURT RUSSELL

SCOTT SPEEDMAN

VING RHAMES

MICHAEL MICHELE

LOLITA DAVIDOVICH

RECENZJA: Eldon Perry (Russell) to stary, policyjny wyjadacz od pokoleń. Właśnie dostał nowego partnera, młodego Bobby'ego Keougha (Speedman) i już zdążyli wpaść w kłopoty, zabijając podejrzanego. A wszystko to w cieniu napaści na Rodney'a Kinga i zamieszek na tle rasowym w LA. Obaj, Bobby i Eldon, dostają za zadanie znalezienie sprawców poczwórnego zabójstwa w sklepie Koreańczyka Kima. Im bardziej zagłębiają się w dochodzenie, tym więcej brudów wychodzi na jaw. Okazuje się, że nawet szczyty policyjnej władzy - a może zwłaszcza one, są przeżarte przez korupcję i kombinatorstwo. I o ile młody Rob ma skrupuły i wcale nie ma ochoty pakować się w to bagno, Eldon jest już na tyle zepsuty, że wydaje mu się to oczywiste. Trochę otrzeźwia go odejście żony, ale zupełnie otrząsa się podczas ostatniej akcji aresztowania zabójców. Na odebranie szlifów na porucznika przychodzi już nie ten sam Eldon.
    Nie jest to pierwszy lepszy dramat policyjny. Polski tytuł zupełnie nie oddaje tego, co mozna zrozumieć przez oryginał - 'Policja' to wielce lakoniczne podsumowanie, natomiast 'Dark Blue' jest zdecydowanie dosadniejsze. Nie jest to jakieś arcydzieło, natomiast znajdziemy tu wszystko, o co chodzi w takich obrazach: dobry glina \ zły glina, strzelaniny, pościgi, mordobicia i wartką akcję. A dodatkowo jest jeszcze ów wątek korupcyjny i pokazanie drugiej, ciemniejszej strony pracy w policji, której przeciwstawiają się niektórzy funkcjonariusze. Dobry film sensacyjny, z niezłą rolą Russella i dobrą akcją.

OCENA: ♦♦♦♦♦♦♦◊◊◊

19:03, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 września 2012
Z PODNIESIONYM CZOŁEM (org. WALKING TALL)

PRODUKCJA: USA

ROK: 2004

REŻYSERIA: KEVIN BRAY

GATUNEK: SENSACJA

WYSTĘPUJĄ: THE ROCK

JOHN BEASLEY

BARBARA TARBUCK

KHLEO THOMAS

ASHLEY SCOTT

NEAL MC DONOUGH

JOHNNY KNOXVILLE

KEVIN DURANT

RECENZJA: Chris Vaughn (The Rock) wraca z wojska do swojego miasteczka: do rodziny, tartaku, dziewczyny i spokoju. Chce po prostu odpocząć, pograć z kumplami w amerykański football, poszwendać się po lesie i poczuć zapach świeżego cedru. Ale nie jest tak słodko - jego stary kumpel, Jay Hamilton (McDonough) zamknął tartak i otworzył wielkie kasyno. Zresztą, całe miasteczko się zmieniło, ale nie tak, jak chciałby to widzieć Chris. Skorumpowana policja, handel narkotykami, oszukańcze kasyno i siejący strach ochroniarze. Chrisowi zostają tylko rodzina i najbliżsi kumple, bo nawet była dziewczyna tańczy w peep show w kasynie. Miarka się przebiera, kiedy bratanek Chrisa, Pete, ląduje w szpitalu przez amfetaminę. Sam Chris również dostaje porządne manto i wychodzi z tego mocno pokiereszowany. Wtedy postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Zostaje szeryfem i z pomocą najbliższego kumpla, Ray'a (Knoxville), zaczyna sprzątać bałagan. Ale to bardzo niebezpieczna gra - nie tylko dla przyjaciół, ale i ich rodzin...
    Ok, to zwyczajny film sensacyjny. Mściciel, trochę romansu, strzelaniny i mordobicia. A jednak kiedy pamiętasz, że to film oparty na faktach, to jednak patrzy się trochę z innej perspektywy. Rock idealnie pasuje do byłego marines, napieprzającego wszystkich wrogów, reszta aktorów to raczej druga liga (nie to, żeby Rock był z pierwszej...), ale nie o to tu chodzi. Po takie fimy sięga się po rozrywkę typu zabili go i uciekł i to dostajemy. Cały czas coś się dzieje, jest akcja, efektowne bijatyki i strzelaniny, no i naturalnie wpleciony romans, którego brakowało tylko w Rambo, jeśli bierzemy pod uwagę tego typu filmy. Porządna sensacja, bez zadęcia na cokolwiek innego.

OCENA: ♦♦♦♦♦♦♦♦◊◊

21:29, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 20 września 2012
JAK TO JEST (org. BE ALL AND END ALL)

PRODUKCJA: WIELKA BRYTANIA

ROK: 2009

REŻYSERIA: BRUCE WEBB

GATUNEK: KOMEDIODRAMAT

WYSTĘPUJĄ: EUGENE BYRNE

JOSH BOLT

NEVE MC INTOSH

BEVERLEY EVE

CONNOR MC INTYRE

BYRONY SETH

RECENZJA: Robbie (Bolt) i Ziggy (Byrne) to dwaj funfle na całe życie. Mają po 15 lat i bawią się razem doskonale, jednak idylla się urywa w czasie powrotu ze wspólnych wakacji. Chłopcy dobrze się bawili, Robbie poznał cudowną dziewczynę, Sophie (Seth), no i na zakończenie trochę pochlali. W ponurych nastrojach wszyscy wracali do domu - w dodatku Rob miał kaca giganta i kiedy rodzice i Ziggy trochę się z niego podśmiewali, ale kiedy zemdlał na parkingu i odwieźli go do szpitala, wszyscy przestali się śmiać. Okazało się, że Robbie ma poważną chorobę serca i jego dni są policzone. Najpierw Robbie bardzo to przeżywa, ale... w końcu godzi się ze swoją sytuacją, tylko pragnie spełnić swoje ostatnie życzenie - nie umrzeć prawiczkiem! Oczywiście Ziggy próbuje mu pomóc na wszelkie sposoby: próbuje namówić koleżanki, szuka prostytutki, a nawet chce namówić Tinę (Eve), pielęgniarkę, aby ulżyła Robowi. Powoduje to masę zabawnych sytuacji i zabawnych komplikacji, tym bardziej, że próby kończą się faskiem. Do tego Ziggy popada kilkakrotnie w poważne tarapaty, a do tego szuka ojca, który jak się okazuje, wcale o nim nie zapomniał, tylko mama ukrywała prawdę...
Świetny film o przyjaźni, która przetrwa wszystko. Ziggy poświęca siebie i to co ma, aby pomóc kumplowi w spełnieniu marzenia. To zabawna, ale i czasem gorzka opowieść o dwóch młodzieńcach - o jednym, który ma zaraz umrzeć i o drugim, który zrobi dla niego absolutnie wszystko. Jasne jest, jak film się skończy, ale nie powoduje to dyskomfortu oglądania, po prostu cały film przygotowuje Cię na smutny koniec - i wiesz, że to nieuniknione. Ale film nie jest smutny - miejscami nawet bardzo zabawny. Świetna gra aktorów, zwłaszcza młodych oraz pielęgniarki Beverley Eve. Trochę ciężko było przyzwyczaić się do fatalnego akcentu aktorów - brudnego slangu z przedmieść Liverpoolu i trudno, przynajmniej z początku, nie oglądać filmu z napisami... Ale potem jakoś idzie... Bardzo ciepły i wbrew pozorom pozytywny film.   

OCENA: ♦♦♦♦♦♦♦♦◊◊

20:25, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 września 2012
NINE

PRODUKCJA: USA \ WŁOCHY

ROK: 2009

REŻYSERIA: ROB MARSHALL

GATUNEK: DRAMAT MUZYCZNY

WYSTĘPUJĄ: DANIEL DAY-LEWIS

MARION COTILLARD

PENELOPE CRUZ

NICOLE KIDMAN

JUDI DENCH

KATE HUDSON

STACY FERGUSON

SOPHIA LOREN

RICKY TOGNAZZI


RECENZJA: Jest to opowieść o mistrzu Continim (Day Lewis), genialnym włoskim reżyserze, który stracił zupełnie natchnienie i wenę. Zwodzi wszystkich pomysłem na nowe arcydzieło, ale... nie napisał nawet słowa. Strona zero. Contini ucieka z konferencji, unika konkretnych odpowiedzi na temat filmu - po prostu nie ma nic. A do zaczęcia zdjęć został tydzień. Nie pomaga mu duch matki (Loren), żona (Cotillard) nie może mu pomóc, bo on znika i zdradza z piękną Carlą (Cruz), producent Dante (Tognazzi) próbuje ratować sytuację dla prasy, ale on sam nic z tego nie rozumie. Contini szuka natchnienia również u swojej gwiazdy, Claudii (Kidman), ale idzie jak po grudzie. Jedyną osobą o zdrowych zmysłach, która sprowadza na ziemię reżysera, to garderobiana Lilli (Dench). Ciężko pracować nad filmem bez konceptu, w imadle pomiędzy dwiema kobietami, które mają pretensje jedna o drugą. A tu jeszcze pojawia się uwodzicielska Stephanie (Hudson) z Vouge...Biedny, zagubiony Guido Contini...
    Jezu, ależ się wynudziłem... No dobra, można wziąć pod uwagę, że nie lubię musicali, ale to jest po prostu nudne. Dwie naprawdę niezłe sceny: Saraghina (Fergie) śpiewająca o prawdziwym Włochu i Kate Hudson o włoskim kinie oraz świetna gra Cotillard i Dench sprawy nie załatwią. Day-Lewis jest beznadziejnie sztywny i sztuczny, napuszone sceny mające przywodzić na myśl Felliniego, nie oszałamiają tak jak u mistrza. Tak, ten zadymiony klimat lat '60 we Włoszech. Tak, te ubiory i rozmach. Ale tu jest po prostu tak nudno, że nie chce się w ogóle skupić na filmie. Cały czas szukałem innych zajęć i obraz był w stanie przykuć moją uwagę tylko momentami. Marshallowi brakuje do Felliniego tyle... ile Złotym Globom do Oscara. Nawet 'Chicago', które mnie nie porwało, jest dużo lepsze. Dramatyczna historia wytarzana we flakach z olejem i posypana cekinami. Nie rozumiem nagród, nie rozumiem zachwytów. Nie rozumiem - ale nie muszę przecież. To nie jest film dla mnie.       

OCENA: ♦♦♦♦◊◊◊◊◊◊

21:22, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 września 2012
LEJDIS

PRODUKCJA: POLSKA

ROK: 2008

REŻYSERIA: TOMASZ KONECKI

GATUNEK: KOMEDIA

WYSTĘPUJĄ: EDYTA OLSZÓWKA

MAGDALENA RÓŻYCZKA

ANNA DERESZOWSKA

IZABELA KUNA

ROBERT WIĘCKIEWICZ

BORYS SZYC

TOMASZ KOT

TOMASZ KAROLAK

RAFAŁ KRÓLIKOWSKI

RECENZJA: Cztery przyjaciółki: nauczycielka Łucja (Olszówka), bogata Monia (Różyczka), prawniczka Gosia (Kuna) i korektor Korba (Dereszowska) są razem od 25 lat. Przyjaźnią się, choćby nie wiem co, wyprawiają Sylwestra latem i doskonale się bawią, pomimo różnych kłód rzucanych pod nogi. No bo wcale tak wesoło nie jest: Łucję zdradza narzeczony Marek (Więckiewicz) i ma niepełnosprawnego brata, który dostaje nagłych i tajemniczych ataków; mąż Moni, Tomek (Królikowski), lata po Polsce przebrany za Rzymianina, a Monia ma za małe cycki; Gośka na siłę i uparcie próbuje zajść w ciążę z mężem, który spędza mnóstwo czasu w Brukseli na rautach; Korba za to, to prawdziwa korba i chodzi do łóżka z każdym ciachem. Co gorsza, syn Łucji zaprzyjaźnił się z dorosłym facetem, Marek to oszust, mąż Gośki to pedał, nie może zajść w ciążę i chla, do tego adoruje ją namolny Węgier, a Korby tata jest umierający i łazi za nią namolny grafik... Ale przecież musi być jakiś happy end, prawda?
  Kobieca odpowiedź na 'Testosteron' jest równie doskonałą rozrywką, co jej męska wersja. Tym bardziej, że oba filmy się zazębiają i te teksty o 'wyłotoszeniu bobra' przerabiane są na wszelkie sposoby. Zresztą, doskonałych tekstów tu nie brakuje, niektóre są 'cudowne jak woda w Licheniu' :) Tak, w zalewie tych wszystkich badziewnych, polskich komedii, w których zupełnie nie ma się z czego śmiać, Lejdis są prawdziwym balsamem na duszę osoby spragnionej rozrywki w polskim stylu. I nawet aktorzy (no, ok, obsada jest wtórna do bólu) dają z siebie wszystko i naprawdę zapewniają rozrywkę na ponad dwie godziny. 

OCENA: ♦♦♦♦♦♦♦♦♦◊

20:54, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 września 2012
CESARZOWA I WOJOWNICY (org. KWONG SAAN MEI YAN)

PRODUKCJA: CHINY \ HONG KONG

ROK: 2008

REŻYSERIA: SIU-TUNG CHING

GATUNEK: DRAMAT HISTORYCZNY

WYSTĘPUJĄ: DONNIE YEN

XIAODONG GUO

ZHENGHAI KOU

KELLY CHEN

WEIHUA LIU

SHAN ZHANG

LEON LAI

RECENZJA: Królestwo Yan jest w stanie wojny z królestwem Zhao. Podczas kolejnej bitwy stary król zostaje postrzelony z kuszy, ale ginie z ręki własnego siostrzeńca Wu Ba, opanowanego chęcią władzy. Wprawdzie król mianował na następcę Hu, ale przecież to bękart i przybłęda. W czasie sporu o tron niepsodziewanie mianowana cesarzową zostaje księżniczka Feier. Wprawdzie nie zna się na wojaczce, ale brat Hu obiecuje ją wyszkolić i cesarzowa podejmuje trud szkolenia. Zaczyna się długi trening, który daje niezłe efekty. Ale spokoju nie będzie. Urażony siostrzeniec wynajmuje zabójców, aby pozbyli się niewygodnej cesarzowej, a wina za jej zniknięcie miała spaść na Hu. Trafioną zatrutą strzałą cesarzową ratuje pewien medyk, Duan Lan-quan, który dużo rozmawia z cesarzową i zaszczepia w niej 'pierwiastek pokoju'. Tymczasem cała armia szuka Feier i kiedy wreszcie ją znajdują, okazuje się, że armia Zhao zaatakowała ponownie. Dzięki sprytowi księżniczki wojna wydaje się zażegnana, ale okazuje się, że narodził się nowy wróg, znacznie bliższy niż królestwo Zhao... Czy Feier odnajdzie spokój u boku Lan-Quana i zaprowadzi rozejm między królestwami? Czy uda im się polecieć w przestworza?
    Siu-Tung Ching wspiął się na wyżyny. Zrobił film, łączący najlepsze tradycje chińskiego kina. Piękne stroje, oszałamiające sceny batalistyczne, wspaniale nakręcone walki, jasno zarysowani bohaterowie, spisek o władzę, trochę romansu. Ogląda się to jednym tchem, w zasadzie i kobieta i mężczyzna znajdą tu coś dla siebie. Może mężczyźni bardziej, bo kobiety mogą się na końcu spłakać - happy endu ciężko się tu dopatrzyć. Nie zmienia to faktu, że jest to pięknie opowiedziana bajka, z genialnymi zdjęciami, świetnie dopasowaną muzyką - i te sceny bitewne! Cymes. Tak, można osądzać Chinga od czci i wiary, że zrobił patetyczny i mdły do bólu film o patriotyzmie i miłości, ale... To nie do końca tak. Myślę, że należało by traktować film jako piękną baśń i nie dorabiać do niego zbędnych ideologii. Jak ogląda się ten film bez napięć - wydaje się fascynujący. Nie, nie wydaje się - on jest fascynujący. 

OCENA: ♦♦♦♦♦♦♦♦◊◊

22:57, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
sobota, 01 września 2012
WOJNA POLSKO-RUSKA


PRODUKCJA: POLSKA

ROK: 2009

REŻYSERIA: XAWERY ŻUŁAWSKI

GATUNEK: DRAMAT

WYSTĘPUJĄ: BORYS SZYC

SONIA BOHOSIEWICZ

ROMA GĄSIOROWSKA

MICHAŁ CZARNECKI

MAGDALENA CZERWIŃSKA

EWA KASPRZYK

VIENIO

MARIA STRZELECKA

DOROTA MASŁOWSKA

RECENZJA: Silny (Szyc) przeżył 'silny' zawód miłosny i jest wściekły na wszystko i wszystkich. Po awanturze w barze spotkał Andżelę (Strzelecka), którą zabiera do domu, nie zważając na jej słowotok. Tam Andżela ma zejście i trochę brudzi mu mieszkanie. Rano okazuje się, że zdechł Silnemu pies, a na domiar złego wpadła mu na chatę Nata (Bohosiewicz), która demoluje mu dom, szukając prochów. Wraz z Andżelą idą do niejakiego Sztorma, przerobić go na kasę, a Silny odwiedza festyn, gdzie spotyka swoją ukochaną, Magdę (Gąsiorowska), która ma wziąć udział w konkursie piękności. Tam poznaje przyszłą sekretarkę, Alę - z pozoru sztywną i dziwaczną dziewczynę, z którą też idzie do jej domu. Tam bierze całe opakowanie tabletek i odpada totalnie. Zgarnia go z autobusu Lewy i idą na szaber, bawią się i leją. I tak dalej, i dzień się toczy. O co w tym wszystkim chodzi? Szczyt film osiąga, kiedy Silny spotyka Dorotę, która dosłownie obala cały świat wokół. A potem Silny umiera. A może nie? Sam nie wie... 
    Mój Boże, ja tyle nie ćpię, żeby pojąć ten film. Autorzy muszą być ostro zgrzani, że zrobili taką fabułę. Nie wiadomo zupełnie, o co tu chodzi, narkotyczny wid mami widza czas cały. Nie przepadam za Szycem, ale przynajmniej ta rola była dla niego jakoś wymagająca i zdał ten egzamin. Strzelecka jest beznadziejnie drętwa, najlepszą rolę ma tu chyba Bohosiewicz, grająca Natę, wulgarną, wiecznie nawaloną babę. Ale kto temu filmowi dał tyle nagród? Orzeł? Złote Lwy? Złote Kaczki? Camerimage? Nowe Horyzonty? Błagam. Pokonało mnie to. Straszliwa bzdura.

OCENA: ♦♦♦◊◊◊◊◊◊◊

00:27, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
Tagi
SKALA OCEN: 0 - yyy... ale o co chodzi? ♦ - gniot nie warty nawet minuty ♦♦ - rzadka okazja zaśnięcia w połowie ♦♦♦ - niestety mało udane, kupa ♦♦♦♦ - od biedy może być ♦♦♦♦♦ - średni, bez szału ♦♦♦♦♦♦ - nawet dobry, można obejrzeć ♦♦♦♦♦♦♦ - dobry film, spokojnie można polecić ♦♦♦♦♦♦♦♦ - bardzo dobre, podobało mi się ♦♦♦♦♦♦♦♦♦ - świetny film, wybitnie polecam ♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦ - absolutny klasyk