RSS
piątek, 23 grudnia 2011
DRUHNY (org. BRIDESMAIDS)

PRODUKCJA: USA

ROK: 2011

REŻYSERIA: PAUL FEIG

GATUNEK: KOMEDIA

WYSTĘPUJĄ: KRISTEN WIIG

MAYA RUDOLPH

ROSE BYRNE

WENDY MC LENDON-COVEY

MELISSA MC CARTHY

ELLIE KEMPER

CHRIS O'DOWD

RECENZJA:  Annie (Wiig) i Lilian (Rudolph) to dwie przyjaciółki. Annie miała kiedyś cukiernię, która splajtowała, więc pracuje teraz w sklepie z biżuterią i wynajmuje pokój u jakiegoś freakowatego rodzeństwa. Jej chłopak to, jak sam mówi - 'przyjaciel od seksu' i wyrzuca ją z domu przed porankiem. Lilian za to właśnie się zaręczyła i swoim szczęściem chciała się podzielić z Annie, prosząc ją o bycie główną druhną na jej ślubie. Przy okazji imprezy zaręczynowej Annie poznaje drugą przyjaciółkę Lil - obrzydliwie bogatą i zaborczą Helen. Od tego momentu zaczęła się wściekła rywalizacja pomiędzy Helen i Annie, począwszy od tego, która ma lepsze przemówienie, po wybór kiecki jak i organizację wieczora panieńskiego. Cała ta rywalizacja dla Annie kończy się totalnym fiaskiem - wszak Helen ma kasę, gust, dużo czasu, a do tego podkrada pomysły Annie. Wreszcie ją wyrzucają z pracy, wypowiadają mieszkanie, a policjant, który jej się tak podoba, zdenerwował się i obraził śmiertelnie. Annie sięgnęła dna, zwłaszcza, kiedy w drodze do Las Vegas została aresztowana za awanturę w samolocie... Wreszcie wygarnia wszystko Lil, a ta ją wygania ze swojego życia... Czy przyjaźń pokona tę ciężką próbę?

Meh, reklamowano ten film jako damskie 'Kac Vegas' - salwy śmiechu i niekonwencjonalny dowcip. Nic z tego tutaj nie znalazłem. Ani się setnie nie ubawiłem (no, jest kilka zabawnych momentów, szczególnie kiedy dziewczyny zatruły się meksykańskim żarciem i popędziło je totalnie w trakcie przymierzania drogich sukien - defekacja na środku ulicy pod przykrywką sukni ślubnej była niezła - mimo, że generalnie to pomysł dla przedszkolaka, chociaż akcja w ubikacji była mocno pretensjonalna i paskudna). Drugi garnitur aktorek  - te jednak spisują się całkiem nieźle, mizerny dowcip, trochę mało wyszukany scenariusz... Po tak wybitnych reklamach myślałem, że film mnie zabije. Zabił. Nudą.

OCENA: ♦♦♦◊

18:53, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 grudnia 2011
NEXT

PRODUKCJA: USA

ROK: 2007

REŻYSERIA: LEE TAMAHORI

GATUNEK: SENSACJA

WYSTĘPUJĄ: NICOLAS CAGE

JESSICA BIEL

JULIANNE MOORE

TORY KITTLES

RECENZJA: Chris Johnson, występujący jako tani magik Frank Cadillac w Las Vegas, ma szczególny dar - widzi swoją przyszłość 2 minuty w przód. Jego talent zainteresował FBI, przede wszystkim agentkę Callie Ferris, która ściga go, aby wykorzystać jego dar do znalezienia bomby, mogącej wysadzić całe Los Angeles. Chris umiejętnie znika i pojawia się w różnych momentach, wykorzystuje do tego piękną Liz (Biel), dziewczynę ze swoich wizji. Wreszcie dopadają ich: Chrisa agentka, a Liz źli ludzie, pragnący wysadzić pół zachodniego wybrzeża USA. Chris musi się zgodzić na współpracę, jeśli chce, aby wszyscy, a w szczególności Liz, przeżyli. Misja kończy się sukcesem, ale...  Chris popełnia błąd...

Nie jest to film science fiction, jak go próbują dystrybutorzy reklamować. To tylko sensacja z elementami paranormalnymi... Jak na rok 2007, to kurka, producenci, zatrudniający już taką obsadę, jak Cage, czy Biel, mogliby się postarać o jakieś lepsze efekty specjalne, bo te które są, ocierają się o lata '70-te... Chociaż bardzo lubię Cage'a, film ma niezłą fabułę (w końcu Philip K. Dick! - choć ze 'Złotym Człowiekiem' niewiele ma to wspólnego) i dobry pomysł, ale do świetnego filmu brakuje... sprawnej produkcji. W zasadzie producenci położyli sprawę. Film nie jest nudny, ale miejscami głupawy i bez sensu, szczególnie jeśli chodzi o postępowanie zarówno FBI, jak i terrorystów, którzy w zasadzie są tłem dla całej akcji i tak naprawdę nie wiadomo, o co im w ogóle chodzi.  Zatem reasumując, jeśli przymkniemy oko na bezsensowna ekranizacje Dicka, głupoty w fabule i słabe efekty, zostaje nam kilka plusów: wartka akcja, śliczna Biel, Cage, którego bardzo lubię i dość ciekawy pomysł. Jest ok, ale Tamahori musi jeszcze się sporo nauczyć...  

OCENA: ♦♦♦♦♦♦♦♦♦◊◊

23:32, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 grudnia 2011
BEZLITOSNA (org. STILETTO)

PRODUKCJA: USA

ROK: 2008

REŻYSERIA: NICK VALLELONGA

GATUNEK: SENSACJA

WYSTĘPUJĄ: TOM BERENGER

MICHAEL BIEHN

STANA KATIC

WILLIAM FORSYTHE

PAUL SLOAN

TOM SIZEMORE

RECENZJA: Dwóch bossów mafii, greckiej i meksykańskiej, zostaje brutalnie zaatakowanych w saunie przez blond laskę, Rosjankę Rainę (Katic) - jeden przeżywa. Grecka strona bardzo chce dopaść morderczynię, dlatego szantażuje gliniarza Becka (Sloan). Kiedy on szuka dziewczyny, Reina zabija swoim sztyletem kolejne osoby, grecki boss traci 2 miliony dolarów, a były gangster Lee (Biehn) wraz ze swoją szaloną dziewczyną próbują znaleźć wszystko razem i odzyskać pozycję w światku. Powoduje to niesnaski i nieporozumienia pomiędzy grupami przestępczymi i kolejne strzelaniny i bijatyki. W zasadzie ocalał tylko Vergile (Berenger) i skupieni wokół niego najbliżsi współpracownicy - Lee, Alex (Forsythe) i Gus (Tony Lip).  Pikanterii dodaje fakt, że Vergile i Reina byli niegdyś kochankami. W ostatniej scenie zostają tylko Reina, Beck i Vergile. Kto zginie?

W zasadzie ogólnie sprawa jest jasna, ale ja się trochę gubiłem w zawiłościach fabuły. Ciężko było pojąć, kto kogo i kiedy i czemu, Reina się mści, ale po co? I do czego zmierza? Morderstwa są przedstawione dość krwawo i bezpośrednio, jednak nie zawsze zgodnie ze zdrowym rozsądkiem... Scena morderstwa w kinie była zdecydowanie najsłabsza - nikt nie zauważył, jak Reina wbija kolesiowi prawie półmetrowy nóż? Wszyscy siedzieli z tyłu, więc na tle jasnego ekranu byli doskonale widoczni, szczególnie po awanturze 5 minut wcześniej... Generalnie film jest dość słaby, bezsensownie brutalny, bo konwencja nie za bardzo usprawiedliwia potoki krwi i dziury postrzałowe w oku z mózgiem lejącym się po ekranie. Najgorsze jest to, że film ma niezłą obsadę i wydaje mi się, że gdyby nie aktorzy, nie dałoby się tego oglądać... No i ta ckliwa końcówka...  

OCENA: ♦♦♦◊

18:42, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 grudnia 2011
BIEGNIJ LOLA BIEGNIJ (org. LOLA RENNT)

PRODUKCJA: NIEMCY

ROK: 1998

REŻYSERIA: TOM TYKWER

GATUNEK: SENSACJA

WYSTĘPUJĄ: FRANKA POTENTE

MORITZ BLEIBTREU

HERBERT KNAUP

NINA PETRI

RECENZJA: Fabuła jest niezwykle prosta: Manni, chłopak zaangażowany w upłynnianie kradzionych samochodów, przejmuje 100.000 marek za Benzy i ma je dostarczyć szefowi. Niestety jego dziewczyna nie przyjeżdża i koleś sam wraca z jakiegoś zadupia z reklamówką pełną kasy. W metrze nadziewa się na kanarów - spłoszony ucieka, ale... zostawia cenną torbę na siedzeniu. Sam zostaje na peronie, a bagażem zainteresował się jakiś bezdomny. Spanikowany Manni dzwoni z pretensjami do Loli (Potente - znana m.in. z trylogii Bourne'a), że się nie pojawiła na czas. Ale przecież ktoś jej buchnął skuter! Przerażony Manni krzyczy, że przecież szef go zabije za taką kasę, wymyśla, że obrobi supermarket po drugiej stronie ulicy. Lola błaga, żeby poczekał te 20 minut, brakujące do spotkania i obiecuje skombinować kasę. Dziewczyna rzuca się do biegu - ma mało czasu. Po drodze zagląda do ojca, dyrektora banku, żeby pożyczyć pieniądze, ale tam natyka się na dziwną scenę u ojca w gabinecie... Nie dostaje kasy, przybiega za późno, ktoś ginie... Ale, ale... To dopiero 30 minut filmu!! O co chodzi? Że zaczynamy od początku? Jednak druga historia różni się znacznie od pierwszej, nie mówiąc zresztą o trzeciej alternatywie...

Na początku film ogląda się nieco dziwacznie, aż do 30 minuty, kiedy trochę nas sytuacja zaskakuje... a potem zaskakuje jeszcze bardziej kolejnymi alternatywami. Jest tu mnóstwo szczegółów i detalików, które łatwo przeoczyć, a w które warto się wkręcić. Każda wersja się różni, nie tylko zakończeniem, ale i całymi sytuacjami i trzeba uważnie patrzeć, kto kogo i w którym momencie. Świetny, niezwykle wkręcający film, który podsuwa Ci możliwe zakończenia, ale nie mówi tak naprawdę, jak kończy się film - możesz sobie wybrać ulubioną opcję. Fantastyczny pomysł, zmuszający do refleksji na temat czerpania z życia i jego ulotności... Jedyne, co mi nieco przeszkadzało, to ten bieg Loli przez Hamburg... jak ktoś zna miasto, to ni cholery ładu i sensu w tym biegu nie znajdzie... Lola startuje gdzieś z St. Pauli, biegnie przez Am Sandotorkai, przebiega przez rynek w kierunku odwrotnym, żeby wylądować na jakiś peryferiach... Nie ma bata, żeby w 10 minut dobiec z St. Pauli na rynek... Ale nie wszyscy znają Hamburg :) A jak przymknąłem na to oko, było wybornie :) Świetny film, polecam!

OCENA: ♦♦♦♦♦♦♦♦♦◊◊

19:18, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 grudnia 2011
DORWAĆ SMARTA (org. GET SMART)

PRODUKCJA: USA

ROK: 2008

REŻYSERIA: STEVEN SAGAL

GATUNEK: CZARNA KOMEDIA

WYSTĘPUJĄ: STEVE CARELL

ANNE HATHAWAY

ALAN ARKIN

TERRY CREWS

BILL MURRAY

DAVID KOECHNER

DWAYNE JOHNSON

TERENCE STAMP

DAVID LEE

RECENZJA: Max Smart jest pracownikiem tajnej organizacji rządowej Control, jest analitykiem. I chociaż się z niego podśmiewują, a Maxwell chce awansować na oficera operacyjnego - awansu nie dostanie, bo jest analitykiem wybitnym. Jednak siedziba agencji zostaj odkryta, splądrowana, a agenci zdemaskowani. Napad został dokonany przez organizację KAOS, kradnącą materiały wybuchowe. W tej sytuacji Max zostaje Agentem 86 i wysyłają go do Rosji wraz z Agentką 99 na misję. To, co po drodze wyprawia Max w samolocie, przechodzi pojęcie agentki i.. widza... Jak można napytać sobie tyle biedy w tak krótkim czasie? Po niecodziennym sposobie dotarcia do Rosji agenci ruszają do akcji. Szukając i inwigilując jednego z członków Kaosu, Bośniaka Krstica, dokonują wielu różnych akcji, jednych bardziej szalonych od drugich, ale, przyznać trzeba efektowynych i efektywnych zarazem. Dowiadują się szczegółów, zabijają Krsticia i podążają w głąb Rosji, aby dorwać samego szefa Siegfrieda. W tym celu udają się do Moskwy, do piekarni, która jest przykrywką dla działania Kaosu. Przenikają do środka i zabawa wzmaga tempo. Po wysadzeniu piekarni w powietrze, okazuje się, że nie było tam ani śladu radioaktywnych materiałów i władze Control decydują o zamknieciu Maxa, jako zdrajcy. Jednak Siegfried uderza, chcąc wysadzić LA. Max ucieka z więzienia i dostaje się do Agentki 99 i reszty składu. Razem muszą zapobiec 'głośnemu finałowi Ody do Radości'. Uda się, uda - to komedia :)

Pierwsza rzecz, jaka mi się rzuciła w oczy, to porażka z polskim tytułem. Ktoś, kto to wymyślił, zapewne filmu w ogóle nie widział. 'Get Smart' to raczej gra słowna w stylu 'Zmądrzej', czy coś w tym stylu, a nie 'Dorwać Smarta' - wszak Smarta nikt nie chciał dorwać, wręcz przeciwnie... Poza tym, film jest bardzo fajną komedią z niezłą akcją - autorzy troszkę nabijają się z Bonda i filmów typu szpieg doskonały - zabili go i uciekł. Może i fabuła jest dęta i naciągana - ale to komedia i masz tu się dobrze bawić, a nie zagłębiać w zawiłości akcji i wyszukiwać smaczków. Po prostu fajny film :) 

OCENA: ♦♦♦♦♦♦♦♦♦

22:01, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
sobota, 03 grudnia 2011
CZTERY POKOJE (org. FOUR ROOMS)

PRODUKCJA: USA

ROK: 1995

REŻYSERIA: QUENTIN TARANTINO \ ALLISON ANDERS \ ALEXANDRE ROCKWELLS \ ROBERT RODRIGUEZ

GATUNEK: CZARNA KOMEDIA

WYSTĘPUJĄ: SALMA HAYEK

MADONNA

SAMMI DAVIS

AMANDA DE CADENET

LILI TAYLOR

JENNIFER BEALS

DAVID PROVAL

TIM ROTH

ANTONIO BANDERAS

TAMLYN TOMITA

QUENTIN TARANTINO

BRUCE WILLIS

PAUL CALDERON

RECENZJA: Każdy z pokoi jest reżyserowany przez inną osobę a wspólnym mianownikiem jest boy hotelowy Ted. Tytułowe cztery pokoje to cztery różne pomieszczenia sławnego niegdyś hotelu, a Ted pracuje tu pierwszą noc - tę sylwestrową. I ta noc przyniesie mu wiele, wiele wrażeń. Pierwszy pokój zajmują czarownice, pragnące wskrzesić swoją piękną przyjaciółkę - potrzebują tylko męskiego nasienia. W drugim pokoju mąż z żoną prowadzą jakąś niebezpieczną grę, w którą niechcący wplątuje się Ted. Żona związana, mąż z rewolwerem, a pośrodku nich Ted... Trzeci pokój zajmuje małżeństwo - meksykański gangster, który ma iść z żoną na imprezę sylwestrową i zostawiają swoje dzieci pod opieką Teda. W pokoju coś śmierdzi, Ted nie ma ochoty opiekować się gówniarzami, więc większość czasu spędzają  sami, pijąc szampana, oglądając niedozwolone rzeczy w tv, paląc cygara, smarując po ścianach itp. Czwarty pokój to impreza celebryty Chestera, który przyjął z kumplami pewien zakład - za pomoc przy wykonaniu zakładu Ted dostaje ogromną sumkę, musi tylko zrobić jedną, drobną rzecz... 

Film byłby niewątpliwie świetny, gdyby wszystkie epizody reżyserowali Rodriguez i Tarantino... Pierwsze dwa są miałkie, szczególnie drugi - bo pierwszy jest jeszcze dość zabawny. Ale dopiero kiedy dobrniemy do trzeciego epizodu, z dzieciakami i Banderasem oraz trupem w łóżku, zaczyna się jazda bez trzymanki, którą w swoim stylu podtrzymuje Tarantino w ostatniej części. Dlatego, mimo, że trzeci i czwarty epizod są naprawdę świetne, to pierwsze dwa troszkę się dłużą... Moim osobiście ulubionym są dzieciaki, a szczególnie moment, kiedy tata Banderas wraca z pijaną żoną do pokoju i obrazek, jaki zastaje w pokoju jest bezcenny :) Jednak obejrzeć całość jest warto - film może i jest nieco długi, ale dostarcza niezłej rozrywki :)

OCENA: ♦♦♦♦♦♦♦♦♦

19:35, nomaderro
Link Komentarze (1) »
Tagi
SKALA OCEN: 0 - yyy... ale o co chodzi? ♦ - gniot nie warty nawet minuty ♦♦ - rzadka okazja zaśnięcia w połowie ♦♦♦ - niestety mało udane, kupa ♦♦♦♦ - od biedy może być ♦♦♦♦♦ - średni, bez szału ♦♦♦♦♦♦ - nawet dobry, można obejrzeć ♦♦♦♦♦♦♦ - dobry film, spokojnie można polecić ♦♦♦♦♦♦♦♦ - bardzo dobre, podobało mi się ♦♦♦♦♦♦♦♦♦ - świetny film, wybitnie polecam ♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦ - absolutny klasyk