RSS
piątek, 22 listopada 2013
DZIEDZICTWO (org. ZHAIBIAN)

PRODUKCJA: TAJWAN 

ROK: 2005

REŻYSERIA: LESTE CHEN

GATUNEK: HORROR 

WYSTĘPUJĄ: TERRI KWAN

JASON CHANG

CHANG YU-CHEN

TENDER HUANG

CHEN KUO-CHENG

LU YI-CHING

LIN CHING-CHING

RECENZJA: Pewien architekt, James, dostał w spadku piękny, stary dom na obrzeżach Tajpei. Jest mocno zaniedbany, ale James wraz z narzeczoną, tancerką Yo, wprowadzają się do niego. Początkowo wszystko jest ok, ale niebawem oboje zauważają mokre ślady na podłodze, a przyjaciółka Yo, Yi-Chen chwilowo ginie, po czym odnajduje się niespodziewanie, tak jak przyjaciel Jamesa, Cheng - który znalazł się pod łóżkiem z rozbitą głową. Kiedy ginie uduszony Cheng, sprawą zajmuje się detektyw Wu - i on i Yi-Chen w niewyjaśnionych okolicznościach nagle znajdują się w domu Jamesa - bez pamięci. W sumie nikt nie wie, o co chodzi. Yi odnajduje w starych gazetach, że cała rodzina Jamesa powiesiła się jednego dnia, a nawet złodziej, który okradł dom, po trzech dniach  bezsennych nocy, również znalazł się powieszony w domu. W ten sposób ginie właśnie Cheng, a także detektyw Wu, który próbował przykuć się do krzesła w biurze, ale stracił rękę, no i tak zginął w nawiedzonym domu. Po dalszych poszukiwaniach, okazuje się, że rodzina Jamesa skrywa mroczną tajemnicę...
    Azjatyckie horrory mają swoje tajemnice i odpowiedni klimat. Nie pokazują wiele, ale ścieżka dźwiękowa i atmosfera wywołana pracą kamery, a także smaczki powodują ciarki na plecach. Akurat 'Dziedzictwo' może jest jednym z mniej spektakularnych filmów tego typu, ale ma niezaprzeczalny klimat. Dobra gra aktorów, świetna robota operatora i muzyków - to czyni ten film. Owszem, to druga liga horrorów azjatyckich, ale i tak robi wrażenie - przynajmniej w niektórych scenach.             

OCENA: ♦♦♦♦♦♦◊◊◊◊

20:07, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 listopada 2013
WESELE MURIEL (MURIEL'S WEDDING)

PRODUKCJA: AUSTRALIA \ FRANCJA 

ROK: 1994

REŻYSERIA: P.J. HOGAN 

GATUNEK: KOMEDIA OBYCZAJOWA

WYSTĘPUJĄ: TONI COLLETTE

BILL HUNTER

RACHEL GRIFFTIHS

RECENZJA: Muriel jest beznadziejna - przynajmniej wszyscy starają się, żeby o tym wiedziała i pamiętała. Dziewczyna nie należy do najpiękniejszych, to prawda. Do tego ma masę kompleksów, wredne koleżanki, beznadziejną rodzinę i olbrzymią miłość do zespołu ABBA. Ojciec jest jednym z radnych, matka wiecznie nieobecna duchem, a rodzeństwo to darmozjady. Zamiast zatrudnić się jako konsultantka piękna (znów po znajomości), bierze kasę taty i wyjeżdża za znajomymi dziewczynami na wyspę, które jej bardzo imponują, ale zupełnie nie chcą w paczce. Za to poznaje tam starą koleżankę ze szkoły, Rhondę, która daje wrednym dziewuchom potężną odprawę. Po powrocie do domu okazuje się, że ojciec dowiedział się, ile Muriel wzięła z konta... Dlatego dziewczyna bardzo szybko wyjeżdża do Sidney do Rhondy, zmienia wygląd i dostaje pracę. Okazuje się, że wcale nie jest aż tak beznadziejna - ma adoratorów, radzi sobie... Jednak sprawy się nieco komplikują: Rhonda ma guza na kręgosłupie i przestaje chodzić, a ojciec za malwersacje trafia do aresztu... Muriel... ops, sorry, Mariel, aby nie wrócić do swojego zapyziałego miasteczka, przeszukuje gazety matrymonialne, aby znaleźć męża, ale... Fikcyjny ślub ze słynnym pływakiem tylko pogarsza sprawę. Mariel zawiodła tam, gdzie najbardziej nie chciała, ale dopiekła tym, co najbardziej chciała.
    W zasadzie myślałem, że to kolejna z tych łzawych, beznadziejnych komedyjek romantycznych. Żona sobie kupiła i obejrzała, ale ja dopiero odważyłem się na ten krok po jakichś dwóch latach. To nie jest taka zwykła komedia. Raczej gorzko-wesoła opowieść o dążeniu do celu, spełnianiu swoich marzeń i zaprzeczeniu, że ktokolwiek może być beznadziejny. To także historia o poświęceniu, takiemu pełnemu, do samego końca i mimo wszystko. Świetna jest Collette w roli Muriel - nieudacznicy walczącej o swoje miejsce na ziemi. I niby wszystko kończy się dobrze, ale posmak, który zostaje nie jest słodki. Zaskakująco dobry.           

OCENA: ♦♦♦♦♦♦♦◊◊◊

21:35, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 listopada 2013
KWAŚNY SMAK BRZOSKWINI (org. PEACHES)

PRODUKCJA: AUSTRALIA

ROK: 2004

REŻYSERIA: CRAIG MONAHAN

GATUNEK: DRAMAT 

WYSTĘPUJĄ: HUGO WEAVING

JAQUELINE MC KENZIE

EMMA LUNG

MATTHEW LE NEVEZ

SAMANTHA HEALY

TYSON CONTOR

RECENZJA: Steph (Lung) urodziła się w czasie wypadku, podczas którego jej rodzice zginęli. Dziewczyną  zajęła się siostra matki i postarała się wychować na dobrego człowieka. Ale na jakimś australijskim pipidówku bez perspektyw, gdzie pracę można dostać tylko w przetwórni brzoskwiń, ciężko się zmotywować. Steph nie bardzo umie czytać, ale, jak wszyscy w miasteczku, zatrudnia się w fabryce, pod kierownictwem nielubianego Alana (Weaving). Na urodziny Steph dostaje od dziadka pamiętnik mamy i wraz z bratem przyrodnim Alana, Brianem (Le Nevez), czyta go dokładnie. Pod wpływem lektury pragnie żyć, tak jak jej mama, w czasach, kiedy wszyscy byli paczką przyjaciół i spędzali razem czas i doskonale się bawili... Ale to już nie wygląda tak dobrze, jak w pamiętniku. Zakochuje się w starszym od niej Alanie, traci z nim dziewictwo, kłóci się z ciotką...
    Kwaśne te brzoskwinie, naprawdę. Film jest dość ciężki w odbiorze, choć nakręcony nieco... pastelowo. Głupiutka Lung, dwuznaczny Weaving i te ciągnące się momenty - szczerze mówiąc, wynudziłem się jak rzadko, ale z drugiej strony ten film nie jest taki zły. W sumie, to nawet z zaciekawieniem patrzyłem na to, co ta Steph zrobi i na tym polega paradoks filmu: jest przeraźliwie nudny, ale wciąga. Życie córki przeplata się z życiem matki i zadziwiająco przecina w podobnych momentach, ale córka dokańcza to, co chciała zrobić matka, zanim zginęła. Niby nudny, ale coś w nim jest. 

OCENA: ♦♦♦♦♦◊◊◊◊◊

23:28, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 listopada 2013
JESIENNA PODRÓŻ (org. JOURNEY FROM THE FALL \ VUOT SONG)

PRODUKCJA: USA \ WIETNAM \ TAJLANDIA 

ROK: 2006

REŻYSERIA: HAM TRAN

GATUNEK: DRAMAT 

WYSTĘPUJĄ: KIEU CHIN

DIEM LIEN

LONG NGUYEN

CAT LY

KHANH DOAN

NGUYEN THAN NGUYEN

RECENZJA: Amerykanie przegrali wojnę w Wietnamie i opuszczają kraj, ale dla Wietnamczyków to nie koniec koszmaru. Zwycięskie siły komunistyczne rozpoczynają zemstę na krajanach współpracujących z okupantem. Jednym z nich jest Long, oficer sił kapitalistycznych, który w dniu kapitulacji Saigonu, zostawił swoją rodzinę i trafił do obozu reedukacyjnego. Jego rodzina próbuje uciec byle dalej od komunistycznych rządów, on sam tkwi w obozie, również czmychając co jakiś czas. Wszyscy w straszliwych warunkach, z ciągłym strachem o życie swoje i bliskich. O ile rodzina Longa wyjeżdża do Malezji, on sam przeżywa śmierć swoich przyjaciół, haruje jak wół na polu kukurydzy, na którym czasem więcej min, niż samych roślin. Paradoksalnie, to pole minowe pozwoliło uciec Longowi z obozu, wraz z towarzyszem Thanh'em. Kiedy Long ginie podczas ucieczki, wydaje się że to koniec, ale przenosimy się wówczas do jego rodziny, która znalazła się w Stanach, ze swoim bagażem życiowym i troskami... I duchami, pozostałymi w ojczyźnie.
    Straszny film. Uzmysławia człowiekowi o całej tej nienawiści na świecie - wtedy można podziękować za to, że żyjemy w Polsce, której kłopoty są doprawdy żadne, jeśli popatrzymy na Wietnamczyków. Poruszający obraz, dający wiele do myślenia. Może nieco przydługi, ale bez dłużyzn. Ciężka porcja historii kraju i jego ludzi. I co do tytułu - przecież w Wietnamie nie ma jesieni! Cóż to za tłumaczenie? Już lepszy jest wietnamski 'Przeprawa przez rzekę', bo wiąże się z filmem. To raczej 'Podróż od Upadku', czy coś w tym rodzaju... Ech, ci tłumacze... 

     
OCENA: ♦♦♦♦♦♦♦◊◊◊

22:12, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 listopada 2013
JEZIORO SAM (org. SAM'S LAKE)

PRODUKCJA: KANADA \ USA \ KOREA PŁD 

ROK: 2006

REŻYSERIA: ANDREW C. ERIN

GATUNEK: HORROR 

WYSTĘPUJĄ: FAY MASTERSON

SANDRINE HOLT

WILLIAM GREGORY LEE

STEPHEN BISHOP

SALVATORE MIGLIORE

MEGAN FAHLENBOCK

RECENZJA: Sam mieszka wprawdzie w mieście, ale jej rodzinny dom jest gdzieś nad jeziorem, nazwanym przez jej ojca jej imieniem. Co roku zabiera ona do domku przyjaciół na zakończenie lata - tak jest i tym razem. Po sześciu godzinach docierają nad jezioro. Wprawdzie miasteczko nieopodal wygląda dziwacznie, ale za to jezioro jest cudowne. Podczas ogniska Sam opowiada przyjaciołom straszną historię pobliskiego domu i choć wyraźnie ich to przeraziło, nadal czerpali radość z relaksu. Jednak dla zabawy idą do tego nawiedzonego domu, znajdują pamiętnik i... sprawa się wyjaśnia - zaczyna się pościg po ciemnym lesie. Co gorsza, ofiary i łowcy nie są sami w tym lesie...
    No dobra, to tylko horror ze średniej półki. Średnia obsada - choć nie taka bezimienna zupełnie, zapewniła w miarę poprawną grę. Płytkie dialogi to taki horrorowy standard, przy czym wkurzało mnie niewymownie, kiedy od początku bohaterowie byli bardzo wystraszeni, nawet kiedy nic się nie działo - od razu było wiadomo, o co chodzi. Akcja toczy się za to sprawnie dopiero od momentu odkrycia tajemnicy - to mnie nieco zaskoczyło, nawet jeśli spodziewałem się czegoś w tym stylu. Piękne widoki, niezła praca kamery - taki średniak zupełny.      

OCENA: ♦♦♦♦♦◊◊◊◊◊

09:00, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 listopada 2013
MIŁOŚĆ I INNE NIESZCZĘŚCIA (org. LOVE AND OTHER DISASTERS)

PRODUKCJA: FRANCJA \ WIELKA BRYTANIA

ROK: 2006

REŻYSERIA: ALEK KESHISHIAN 

GATUNEK: KOMEDIA

WYSTĘPUJĄ: BRITTANY MURPHY

ORLANDO BLOOM

GWYNETH PALTROW

MATTHEW RHYS

SANTIAGO CABRERA

CATHERINE TATE

JAMIE SIVES

RECENZJA: Światek londyńskiej mody i bohemy. Jacks (Murphy) pracuje w brytyjskim Vogue i ma mnóstwo ciekawych znajomych: Talullah (Tate) to szurnięta poetka, Peter (Rhys) to gej, szukający swojej kariery i miłości, samotny artysta gej Finlay (Sives)... Sesje fotograficzne, pokazy mody, aukcje, no i romanse, naturalnie. Hetero, czy gejowskie, wszystko jedno. Talulla przeżywa kolejne załamania nerwowe na tle kochanków. Peter szuka swojego ideału faceta, ale wymarzony David nie może dojechać do Londynu, a przystojny Paolo (Cabrera) woli raczej Jacks, która sądzi, że ów Argentyńczyk tez jest gejem. Dlatego czuje się przy nim bezpiecznie i chcąc mu pomóc w momencie deportacji, składa mu propozycję ożenku... Ale Paolo nie potrafi się jej przyznać, że nie jest gejem - robi to dopiero przed urzędnikiem. 
    Poczułem się zdziwiony, ale to naprawdę fajna komedia. Faktycznie, nieco romantyczna, ale to film podchodzący z dużym dystansem do tego całego blichtru i gejowania. Zresztą, trafia się tu sporo zabawnych kwestii, jak scena u psychoterapeutami - ta z pierdzeniem, świetne. Do tego śliczna Murphy i przystojny Cabrera - dla każdego coś miłego. Nie ma tu co się doszukiwać na siłę drugiego dna - to sympatyczna i zabawna historia ze świata 'artystów'.     

OCENA: ♦♦♦♦♦♦♦◊◊◊

16:33, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
Tagi
SKALA OCEN: 0 - yyy... ale o co chodzi? ♦ - gniot nie warty nawet minuty ♦♦ - rzadka okazja zaśnięcia w połowie ♦♦♦ - niestety mało udane, kupa ♦♦♦♦ - od biedy może być ♦♦♦♦♦ - średni, bez szału ♦♦♦♦♦♦ - nawet dobry, można obejrzeć ♦♦♦♦♦♦♦ - dobry film, spokojnie można polecić ♦♦♦♦♦♦♦♦ - bardzo dobre, podobało mi się ♦♦♦♦♦♦♦♦♦ - świetny film, wybitnie polecam ♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦ - absolutny klasyk