RSS
poniedziałek, 25 lutego 2013
ZA JAKIE GRZECHY (org. NEW IN TOWN)

PRODUKCJA: USA 

ROK: 2009

REŻYSERIA: JONAS ELMER

GATUNEK: KOMEDIA 

WYSTĘPUJĄ: RENE ZELLWEGER

HARRY CONNICK JR

JK SIMPSON

SIOBHAN FALLON

FRANCES CONROY

RECENZJA: Lucy Hill (Zellweger) została wysłana do dalekiej i zimnej Minnessoty, aby zrobić porządek z upadającym przedsiębiorstwem i go przebranżowić. Do tego potrzeba zdecydowanych cięć. Lucy zatem wpada w sympatyczne, aczkolwiek nieco dla niej dziwaczne objęcia tambylców i już na pierwszym obiedzie ścina się z Teddem (Connick), który okazuje się być szefem związków... Zawodowych, póki co. Początki zawsze bywają trudne, ale z czasem Lucy przekonuje się do tych ludzi i nie ma serca wyrzucić połowy zatrudnionych. Przeciąga sprawę, aż zarząd decyduje się zamknąć nierentowny zakład. Lucy zawiodła i przyjaciół w New Ulm i zarząd, dlatego decyduje się postawić wszystko na jednej szali - wprowadza na rynek tapiokę receptury Blanche i... wygrywa. Ceną będzie opuszczenie gościnnego New Ulm na fotel wiceprezesa.
    Bardzo sympatyczny i zabawny film o uprzedzeniach do małomiasteczkowego życia. Zgadza się, takich filmów było już sporo, ale tu przynajmniej są dobrzy aktorzy i sporo zabawnych sytuacji i dialogów (- Znalazła pani Jezusa? - Nie wiedziałam, że zaginął!?). Ciepły obraz, z musowym romansem w tle, naturalnie wszystko się kończy dobrze i wszyscy żyją długo i szczęśliwie.      

OCENA: ♦♦♦♦♦♦♦◊◊◊

21:04, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 lutego 2013
INCEPCJA (org. INCEPCION)

PRODUKCJA: USA \ WIELKA BRYTANIA

ROK: 2010

REŻYSERIA: CHRISTOPHER NOLAN

GATUNEK: SCI-FI

WYSTĘPUJĄ: LEONARDO DI CAPRIO

ELLEN PAGE

JOSEPH GORDON-LEVITT

TOM HARDY

KEN WATANABE

DILEEP RAO

TOM BERENGER

CILLIAN MURPHY

MARION cOTILLARD

RECENZJA: Czy możliwe jest wejście do snu i wydobycie poufnych informacji z głowy człowieka? Dom Cobb (di Caprio) udowadnia, że tak - natomiast jego ostatnia misja nie wypaliła do końca. Ale Saito (Watanabe), który przechytrzył Cobb'a, dał mu zlecenie, dzięki któremu będzie mógł powrócić do dzieci - na razie jego powrót do Stanów jest niemożliwy, ponieważ Cobb naraził się zbyt wielu instytucjom... Plan był prosty - chodziło o wejście w sen Fischera (Murphy), syna umierającego potentata i przekonanie go, że chce zająć się zupełnie czymś innym, niż firma ojca... Operacja była bardzo skomplikowana, bo Fischer nie mógł się domyśleć, że jest manipulowany. I w dodatku po snach plącze się żona Cobb'a, która wcześniej zagubiła się w rzeczywistościach i popełniła samobójstwo. Co gorsza, Fischer był trenowany przeciw incepcji i jego umysł się bronił... Koronkowa robota.
    Pomysł? Świetny. Niecodzienny. Na początku może nieco zagmatwany i niejasny, ale potem wszystko staje się oczywiste, patrzymy tylko z lekka podejrzliwością - czy to co oglądamy to sen, czy nie? Bohaterowie również nie mogą być tego pewni, więc zabawa jest przednia. Świetna gra aktorów (w końcu pierwsza liga!), świeże pomysły - to jest coś, czego jeszcze nie było. Bardzo dobry film, trzymający w napięciu.  

OCENA: ♦♦♦♦♦♦♦♦♦◊

22:48, nomaderro
Link Komentarze (3) »
piątek, 15 lutego 2013
BOOGEYMAN

PRODUKCJA: USA

ROK: 2005

REŻYSERIA: STEPHEN KAY

GATUNEK: HORROR

WYSTĘPUJĄ: BARRY WATSON

EMILY DESCHANEL

TORY MUSSET

CHARLES MESSURE

AARON MURPHY

RECENZJA: Mały Tim ma bardzo dużą wyobraźnię, a jego tata opowiedział mu straszną historię o Boogeyman'ie, mieszkającym w szafie. Historia trafiła na podatny grunt i Timmy od tego czasu szaleńczo bał się szaf... Tym bardziej, że pewnego wieczora Boogeyman wciągnął tatę do szafy i go porwał. Nic już nie było takie same. 15 lat później, Tim, dorosły człowiek, pracuje w gazecie, ma dziewczynę i wszystko niby idzie dobrze, do czasu, kiedy jego mama umiera i Tim musi powrócić do domu swojego dzieciństwa, stanąć twarzą w twarz ze swoim strachem, który przez lata wcale nie zmalał. A Tim spotyka jeszcze małą Frannie, która coś na ten temat wie... Jessica ginie, stara przyjaciółka Katy próbuje mu pomóc, ale to się wymyka spod kontroli. Tim musi zmierzyć się z Boogeymanem.
    Straszny? Średnio. Autorzy nie zaskoczyli niczym specjalnym, chociaż znalazło się kilka fajnych pomysłów, przede wszystkim w końcówce filmu, podczas rozprawy z Boogeymanem. Aktorstwo zdecydowanie drugoligowe, kilka sprawdzających się zawsze patentów na strach, miałka fabuła... No dobra, nie ogląda się horrorów dla fabuły, tylko dla strachu, ale z drugiej strony, ciekawy splot akcji też nakręca spiralę strachu... Typowy, przeciętny horror, któremu zdarzyło się zdobyć sporą popularność. Może być.        

OCENA: ♦♦♦♦♦♦◊◊◊◊

12:07, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 lutego 2013
D.O.A.: ŻYWY LUB MARTWY (org. D.O.A.: DEAD OR ALIVE)

PRODUKCJA: NIEMCY \ WIELKA BRYTANIA \ USA

ROK: 2006

REŻYSERIA: COREY YUEN

GATUNEK: SENSACYJNY \ KARATE

WYSTĘPUJĄ: JAIME PRESSLY

DEVON AOKI

HOLLY VALANCE

SARAH CARTER

ERIC ROBERTS

RECENZJA: Kasumi, księżniczka klanu Shenobi, dawna wrestlerka Tina Armstrong oraz Christie, złodziejka i płatny morderca. Wszystkie one, pośród innych wojowników, dostały zaproszenie na D.O.A. - zawody, których stawką jest 10 milionów dolarów. Na odosobnionej wyspie znaleźli się sami znakomici zawodnicy: Hayabusa, Gen Li, Leon, Zack i wielu innych. Dla księżniczki Kasumi turniej ma podwójne dno: chce odnaleźć swojego brata, który zaginął podczas zeszłorocznej edycji turnieju - przy czym ciągle musi uważać na zabójczynię z klanu. Turniej toczy się w dość luźnej atmosferze, dopóki nie okazuje się, że gospodarz, Donovan, ma zupełnie inne plany, niż wszyscy sądzą. A co gorsza, te plany nie są najlepsze dla ogółu...
    Zacząłem czytać oceny tego filmu i sie przestraszyłem, że to kompletny gniot. I co dostałem? Piękne ciała, mnóstwo nieźle nakręconych scen walki, dla których fabuła to tylko przykrywka. Jeśli ktoś ogląda DOA z nastawieniem na intelektualną rozrywkę, to się srodze przejedzie. Bo to film, żeby wypić przy nim piwo, popatrzeć, jak nawalają się ładne panienki i zrelaksować. I należy do tego podchodzić tylko i wyłącznie z powyższym nastawieniem. Bo generalnie film jest denny i głupi... Podobał mi się Roberts (trochę) i Aoki, do której mam sentyment po Sin City...  Film głupi, ale nadal lepszy niż Mortal Kombat, jeśli chodzi o ekranizację nawalanek z konsoli...    

OCENA: ♦♦♦♦♦♦◊◊◊◊

18:16, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 lutego 2013
ZAGINIONY BATALION (org. THE LOST BATALLION)

PRODUKCJA: LUKSEMBURG \ USA

ROK: 2001

REŻYSERIA: RUSSEL MULCAHY

GATUNEK: WOJENNY

WYSTĘPUJĄ: RICK SCHRODER

PHIL MC KEE

JAMIE HARRIS

JAY RODAN

ADAM JAMES     

RECENZJA: 308. batalion pod dowództwem  majora Whittlesey'a dostał rozkaz zdobycia młyna na linii wroga. Francusko-brytyjsko-amerykańska ofensywa na oddziały niemieckie w Argonne podczas I wojny światowej miała zmieść Niemców z powrotem do kraju. Wprawdzie major protestował, że jest za słabo wyposażony i za drużynę ma zebranych z różnych stron chłopców, ale generał Alexander kazał im iść i utrzymać pozycję. 308. dokonał rzeczy prawie niemożliwej - zdobył przysiółek i utrzymał, pomimo ciągłych ataków niemieckiej piechoty i omyłkowego ostrzału własnej artylerii, oddział Whittlesey'a trwał na posterunku, chociaż nikt inny nie wykonał nawet połowy zadania. Sztab niby próbuje coś robić, ale próby spełzają na niczym - tak samo, jak starania niemieckiego majora Prinza o pokonanie ich oddziału. Czekali na posiłki. Doczekali się - z młyna wyszło ich niecała 200 z pięciuset osób.
    To prawdziwa historia - utrzymanie pozycji w młynie pozwoliło złamać linię frontu i w ciągu 5 tygodni zakończyć działania wojenne. Film świetnie pokazuje trudy tej walki - krew, błoto, ogień, głód, radość i śmierć. Przy wspaniałej kreacji Ricka Schrodera, grającego dowódcę bohaterskiego batalionu oraz doskonałych rolach, bądź, co bądź, drugorzędnych aktorów, dostaliśmy poruszający dramat wojenny. Drażnić nieco może mocne zarysowanie niezłomności amerykańskiej i nieustanne tego podkreślanie, ale... akurat tutaj mają się czym chwalić. Świetny film, dokumentujący bohaterską walkę na polu, gdzie nikt inny nie dał rady.   

OCENA:♦♦♦♦♦♦♦♦◊◊

16:57, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 lutego 2013
POZNAJ MOICH SPARTAN (org. MEET THE SPARTANS)

PRODUKCJA: USA

ROK: 2008

REŻYSERIA: JASON FRIEDBERG \ AARON SELTZER

GATUNEK: KOMEDIA     

WYSTĘPUJĄ: SEAN MAGUIRE

CARMEN ELECTRA

KEVIN SORBO

KEN DAVITIAN

RECENZJA: Leonidas, aby wyrosnąć na prawdziwego króla Sparty, poddany został wielu, najczęściej absurdalnym, próbom. Pod zarządami Leonidasa Sparta kwitnie. Jego syn uczy się być Spartaninem, żona się puszcza, nachodzą go emisariusze... I dziesiątki innych postaci, zazwyczaj od czapy. Boski Leonidas rusza na Xerxasa, władcę Persji - jednak zamiast 300 wojowników, wziął ze sobą tylko 13 atrakcyjnych mężczyzn, którzy mają stawić czoła potędze Persów. Gra toczy się o Spartę...    
      Fabuła filmu '300' miała tylko posłużyć jako pretekst do nabijania się ze wszystkich możliwych rzeczy i osób: gejów (non stop), celebrytów (Paris Hilton, Britney Spears, Sylvester Stallone...), programów (Mam Talent, Idol, Taniec z Gwiazdami...), gier (GTA), filmów (Transformers, Step Up...). Do tego dobrano doborową obsadę gwiazd niekinowych: Maguire, całkiem niezły jako Leonidas, grał głównie w serialach tv, Sorbo znany jest li tylko z roli Herculesa lub tandetnych filmów akcji, Elektra, jako królowa Margo zatrudniona została głównie dla swojego ciała, a nie umiejętności aktorskich (marnych anyway)... Wszystko jest tu wyśmiane do granic absurdu, a granice dobrego smaku zostały wielokrotnie przekroczone. Film mnie zupełnie nie ubawił, choć kilka scen było całkiem niezłych - walka na breakdance'owe popisy, battle stand-up w temacie 'yo mama', czy niektóre z żartów na temat gejów... Ale generalnie miernota - film ma podstawową zaletę - trwa tylko nieco ponad godzinę, dzięki temu obejrzałem cały.

OCENA: ♦♦♦♦◊◊◊◊◊◊

21:15, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
Tagi
SKALA OCEN: 0 - yyy... ale o co chodzi? ♦ - gniot nie warty nawet minuty ♦♦ - rzadka okazja zaśnięcia w połowie ♦♦♦ - niestety mało udane, kupa ♦♦♦♦ - od biedy może być ♦♦♦♦♦ - średni, bez szału ♦♦♦♦♦♦ - nawet dobry, można obejrzeć ♦♦♦♦♦♦♦ - dobry film, spokojnie można polecić ♦♦♦♦♦♦♦♦ - bardzo dobre, podobało mi się ♦♦♦♦♦♦♦♦♦ - świetny film, wybitnie polecam ♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦ - absolutny klasyk