RSS
poniedziałek, 28 lutego 2011
DRACULA 2000

PRODUKCJA: USA

ROK: 2000

REŻYSERIA: PATRICK LUSSIER

GATUNEK: HORROR

WYSTĘPUJĄCHRISTOPHER PLUMMER

JONNY LEE MILLER

JENNIFER ESPOSITO

GERARD BUTLER

JUSTINE WADDELL


RECENZJA: Abraham van Helsing prowadzi w Anglii doskonale prosperująca firmę, a pomaga mu młody antykwariusz, Simon. Pewnego dnia jednak ktoś włamuje się do jego skarbca - czyni to ich sekretarka Solina, wraz ze swymi kumplami. Solina przekonana była, że w skarbcu muszą być nieliche bogactwa, niestety, znaleźli tylko stare skorupy, czaski i... zaspawaną, srebrną trumnę. Z braku laku zabrali ją ze sobą. Podczas próby otwarcia jednak, zamiast bogactw znaleźli... Draculę, który dość ochoczo przystąpił do dzieła zniszczenia. Dracula kierował się ku niejakiej Mary - córce van Helsinga, bo w niej była wampirza krew. Przemieniwszy złodziejaszków w swoją świtę, Dracula odszukał Mary - nie mogłoby jednak skończyć się tak szybko. O ile van Helsing nie dał rady, Simon wraz z Mary muszą zabić Draculę albo sami zostać wampirami... Uda się? Nie uda?
Filmy Wesa Cravena zawsze maja opinię trzymających w napięciu, a on sam uznawany jest za mistrza horroru. Jednak, oglądając już sam-nie-wiem-ile-wersji Draculi, miałem mieszane uczucia. Czy Craven dał radę? I tak i nie. Film, owszem, nudny nie jest i trzyma w napięciu, choć reżyser stosuje bardzo proste triki. Ale zdaje to egzamin. Natomiast wywodzenie Draculi z czasów biblijnych jest lekko naciągane, a kiedy pojawia się sam Przewampir w pufnięciu dymu, wybaczcie, ale wieje tandetą. I jak to się dzieje, że wampiry, z jednej strony potężne istoty, daja się pobić cherlakowi Simonowi? No cóż, film może być, przekonania jednak zbyt wielkiego do niego nie mam.

 

OCENA: ♦♦♦♦♦♦

19:22, nomaderro
Link Komentarze (1) »
sobota, 26 lutego 2011
WSZYSTKO CO KOCHAM

 

PRODUKCJA: POLSKA

ROK: 2009

REŻYSERIA: JACEK BORCUCH

GATUNEK: OBYCZAJOWY

WYSTĘPUJĄMATEUSZ KOŚCIUKIEWICZ

OLGA FRYCZ

ANDRZEJ CHYRA

KATARZYNA HERMAN

ANNA RADWAN

JAKUB GIERSZAŁ

IGOR OBŁOZA

MATEUSZ BANASIUK


RECENZJA: Hel, rok 1981. Janek, Kazik, Staszek i Diabeł mają zespół punkowyo nazwie WCK (Wszystko Co Kocham) i ćwiczą w starych wagonach na bocznicy. Ich marzeniem jest dostanie się na festiwal w Koszalinie, dlatego nagrywają taśmę demo i wysyłają ją na konkurs. Zanim jednak pojadą na festiwal, muszą poćwiczyć. Pomaga im w tym ojciec Janka, wysoki oficer Marynarki Wojennej. Sprawy jednak sie komplikują, kiedy wprowadzony zostaje stan wojenny. Nerwowa atmosfera panuje w całym miasteczku, ojciec ukochanej Janka, Basi, zostaje uwięziony, przez co konatkty Basi z Jankiem cierpią, bo Basia obwinia ojca Janka o to, że wsadził jej tatę do więzienia. Tymczasem chłopcy szwendają się po Helu, łażą nad morze, piją tanie wina... i grają. Przed wakacjami czeka ich jeszcze koncert w szkole, który załatwił im tata Janka, ale kapitan Sokołowski zakwestionował zawartość ich kasety demo i zabronił wystepu. Jednak WCK wystapili... Wprawdzie szkoła oszalała na ich punkcie, jednak taki występ będzie miał swoje konsekwencje...
Borcuch zrobił dość odważny film, nie dlatego, że traktuje o stanie wojennym i o parciu do wolności, buncie... Film jest dość rzeczywisty, niektóre rzeczy są pokazane dość bezceremonialnie, mogą szokować tych delikatniejszych. Moim zdaniem jednak jest to bardzo fajny obraz. Podstawowymi czynnikami, jakie robią ten film, to muzyka i praca kamery. Film skręcony jest zachwycająco, i kadry i kolorystyka - to co zrobił Michał Englert to poezja. Muzyka Daniela Blooma również idealnie pasuje do tego obrazu: pianino kontrastuje z brudną muzyką punkową i doskonale dopełnia to całości. Szalone lata '80: rock, seks, wino... I socjalizm. Było tu trochę dłużyzn, jednak zgadzam się, że film jest całkiem dobry.

 

OCENA: ♦♦♦♦♦♦

16:56, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 lutego 2011
GWIEZDNE WOJNY 2: ATAK KLONÓW (org. STAR WARS II: ATTACK OF THE CLONES)

PRODUKCJA: USA

ROK: 2002

REŻYSERIA: GEORGE LUCAS

GATUNEK: SCIENCE-FICTION

WYSTĘPUJĄEWAN MC GREGOR

NATALIE PORTMAN

HAYDEN CHRISTENSEN

IAN MC DIARMID

AHMED BEST

CHRISTOPHER LEE

TEMUERA MORRISON

DANIEL LOGAN

ANTHONY DANIELS

SAMUEL L. JACKSON


RECENZJA:  10 lat po wydarzeniach, które oglądaliśmy w pierwszej części, Anakin nie jest już małym chłopcem. To dojrzały, choć porywczy padawan Obi Wan-Kenobiego. Po zamachu, który Padme cudem przeżyła, Jedi muszą podjąć szczególne środki. Anakin dostaje pierwszą samodzielną misję: chronić Padme na Naboo, a Obi Wan ma znaleźć zamachowca. O ile Ani ląduje na Naboo i romansuje z Padme, o tyle Obi odkrywa Armię Klonów, która została zbudowana na odległej planecie dla Republiki już 10 lat temu. Na tej samej planecie rezyduje łowca nagród, niejaki Fett, wraz ze swym synkiem Bobbą. On to okazuje się być ogniwem w sprawie. Śledząc go, Obi trafia na inną planetę, na której spisek przygotował były jedi, Dooku, do którego przyłączają się przeróżne galaktyki. Tymczasem Anakin odbiera od matki wezwanie i leci na Tatooine, aby zobaczyć, co się stało. Znajduje tam tylko nowego męża matki - okazuje się, że porwali ją Tuscanowie. Anakin wprawdzie odbija matkę, ale umiera ona na jego rękach... W młodym jedi rodzi się gniew i złość - uczycia jakże obce rycerzom jedi! Bunt, który był w nim zawsze, przybiera na sile - Anakin zamordował w zemście całą wioskę Tuscanów, włączywszy w to kobiety i dzieci. Następnie jednak polecieli odbić Obi Wana, który został pojmany przez Dooku - niestety cała trójka zostaje złapana: Obi, Anakin i Padme. W czasie egzekucji pojawiają się jednak siły republiki wraz z Armią Klonów i rozpoczyna się zajadła walka między wojskami Republiki, a sprzymierzonymi siłami Dooku. Jedi nie mogą wygrać tej potyczki - nawet jeśli takie będą złudzenia. Oczywiście, nowe odcinki GW w porównaniu z dawnymi częściami są jakby porównać Mercedesa z Chevroletem, ale co tam, i tak są świetne. No dobrze, Hayden Christensen w roli Anakina to raczej słabizna. Wątek miłosny słodki aż do mdłości. A jednak! Nieprawdopodobne sceny batalistyczne, zapierające dech w piersiach efekty specjalne, dopieszczone do perfekcji postaci różnego autoramentu, pochodzące z każdych zakątków wszechświata... To robi wrażenie. Rozumiem chęć pokazania rozterek Anakina, bo przecież jakoś trzeba było usprawiedliwić jego przemianę w Dartha Vadera, ale Christensen nie dźwignął... Niemniej jednak, film jest przewspaniały! I mówcie sobie co chcecie...

OCENA: ♦♦♦♦♦♦♦

22:37, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
sobota, 12 lutego 2011
KUMPLE (org. BUDDY)

 

PRODUKCJA: NORWEGIA

ROK: 2003

REŻYSERIA: MORTEN TYLDUM

GATUNEK: OBYCZAJOWY

WYSTĘPUJĄBNICOLAI CLEVE BROCH

ANDERS CHRISTIANSEN

HAVARD BAKKE

PIA TJELTA

JANNE FORMOE


RECENZJA: Kristofer i Dag to dwaj świetni kumple, pracujący jako rozlepiacze plakatów. Zamieszkują u Stiga, fajnego chłopa, który jednak boi się opuszczać swoją dzielnicę - ma taką fobię i już. Kristofer nie rozstaje się z kamerą i kręci różne głupoty, które razem robią. Podczas pewnego 'numeru' w budynku telewizji, Kris gubi kilka ze swoich taśm w czasie szaleonej ucieczki przed ochroniarzami. Ukochana Krisa, Elizabeth, pracuje w niezłej firmie i kiedy Kris przychodzi do niej w stroju rozlepiacza plakatów i widzi ich jej szef i inni współpracownicy - w związku zgrzytnęło, tym bardziej, że Kristofer oddał jej klucze do mieszkania. A w mieszkaniu chłopaków pojawia się Henrietta - tylko na kilka tygodni, bo płynie z lubym do Nowej Zelandii. Rzucony przez Elizabeth Kris ma już wszystkiego dość, a szczególnie parszywej roboty z plakatami... I wtedy następuje zwrot - znaleźli ich ludzie z telewizji, ktorzy znaleźli taśmy zgubione przez Krisa u nich w budynku i zaproponowali... prowadzenie programu! Program okazał się hitem i chłopcy stali się rozpoznawalni, jednak po początkowym zachwycie, wszystko lekko się zmienia. Na jaw wychodzi fakt, że Dag ma synka, który nic o nim nie wie, a Dag nie chce, żeby się dowiedział... Wszyscy myślą, że Stig to aktor, a on naprawdę nie może wyjechać poza dzielnicę... Kris zakochał się w Henriette, a ona zaraz wyjeżdża... Wszystko to leci w programie i paczka zaczyna chwiać się w posadach, bo przecież Kris zawiódł zaufanie i jest podły, wykorzystując przyjaciół... No i teraz, czy Stig wyjedzie metrem z dzielnicy do studia? Czy Dag przyzna się do synka? Czy Kris będzie z Elizabeth, Henriette, czy sam? A obejrzyj, to się dowiesz :)
Bo obejrzeć warto, naprawdę. Jest to niezwykle sympatyczny film, który ogląda się z przyjemnością. Film o przyjaźni i uczuciach, ale bez słodzenia i tandetnego romansu. To film po prostu o przyjaźni między ludźmi. Niezwykle ciepły i pozytywny. Ja bardzo lubię skandynawskie kino, więc taki film u mnie i tak jest na wygranej pozycji, niemniej jednak naprawdę warto go zobaczyć. Polecam!

 

OCENA: ♦♦♦♦♦♦

22:10, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 lutego 2011
JOINT VENTURE (org. SAVING GRACE)

 

PRODUKCJA: ANGLIA

ROK: 2000

REŻYSERIA: NIGEL COLE

GATUNEK: KOMEDIA

WYSTĘPUJĄBRENDA BELTHYN

CRAIG FERGUSON

MARTIN CLUNES

TSCHEKY CARIO


RECENZJA: Grace mieszka w małym portowym miasteczku w Kornwalii i zajmuje się hodowlą storczyków. Niestety właśnie umarł jej mąż, który okazał się niezłym draniem - nie dość, że zostawił jej górę długów, to jeszcze okazało się, że ją zdradzał. Kiedy wszyscy chcą zająć jej dom i pozostałości majątku, Grace wymyśla chytry plan - przy pomocy swojego ogrodnika, Matthew, urządza w szklarni plantację marihuany, hoduje piękne szczyty i pragnie opchnąć te kilkadziesiąt kilo, żeby spłacić długi. Wybiera się nawet do Londynu i szuka dilerów, którzy jej pomogą, a co więcej - znajduje ich przy pomocy kochanki swojego męża. Wszystko jednak toczy się zupełnie nie po jej myśli. Mimo to końcówka jest szczęśliwa, ale zupełnie nieprzewidywalna!
Heh, komedia to całkiem niezła. Nie ma tu nic z Monty Pythona, czy innej klasyki brytyjskiego humoru, ale też jest to zabawne. Sceny z upalonymi starszymi sklepikarkami warte są zobaczenia :) Zresztą każda z postaci filmu jest sympatyczna - okazuje się, że całe miasteczko wie o uprawie, włącznie z pastorem i policjantem, ale przecież wszyscy chcą pomóc biednej Grace, więc każdy przymyka oko ;) Bardzo przyjemna komedia, którą ogląda się bez znużenia - ile w końcu znamy pań po 50-tce, hodujących marihuanę??

 

OCENA: ♦♦♦♦♦♦

23:41, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 lutego 2011
WŁOSKI DLA POCZĄTKUJĄCYCH (org. ITALIENSK FOR BEGYNDERE)

 

PRODUKCJA: DANIA \ SZWECJA

ROK: 2000

REŻYSERIA: LONE SCHERFIG

GATUNEK: OBYCZAJOWY

WYSTĘPUJĄANDERS BERTHELSEN

AN JORGENSEN

ANETTE STOVELBAEK

LARS KAALUND

SARA JENSEN

KAREN-LISE MYNSTER

BENT MEJDING


RECENZJA: Pewnej zimy, gdzieś w Danii, los splótł drogi kilku samotnych i nieco zdziwaczałych osób. Andreas to początkujący pastor, któremu pół roku temu umarła żona, a on został skierowany do tej właśnie parafii, żeby zastąpić poprzedniego pastora, lekko niedomagającego na umyśle. Olympia to bardzo niezdarna sprzedawczyni w piekarni, której wszystko leci z rąk. Opiekuje się ona zrzędliwym i zramolałem ojcem, który jeździ po niej jak po łysej kobyle. Karen to fryzjerka, której matka wykańcza się właśnie w szpitalu, zapijając się na umór. Jurgen to trochę starszy recepcjonista w hotelu, nie mający w ogóle śmiałości do kobiet, uważający się za impotenta. Halvfinn za to prowadzi bar przy hotelu, ale jest na tyle bezpośredni i niemiły, że szef wypowiada mu robotę i wyrzuca go. Giulia wreszcie jest Włoszką, kelnerką najpierw u Halvfinna, potem we włskiej restauracji. Wszyscy on spotykają się na kursie języka włoskiego. Przez dłuższy czas obserwujemy problemy tych ludzi, ich ból i samotność i dzieje się tak aż do momentu, kiedy wyjeżdżają na wycieczkę do Włoch.
Całkiem wyjątkowy to film - ani to komedia, ani dramat, takie nie wiadomo co trochę. Ale pomimo wszystkich nieszczęść, jakie obserwujemy cały czas, znajdują się chwile uśmiechu, a wszystko kończy się bardzo dobrze. Film jest po prostu sympatyczny i miły do oglądania, choć nieco długi. Jak dla mnie trochę typowy dla kina skandynawskiego, ma w sobie jednak to coś. Nie dziwię się w sumie, że otrzymał tyle nagród - jest naprawdę w porządku, ale na pewno nie dla wszystkich - fani akcji i sensacji zanudzą się na śmierć. Mnie się dość podobało, choć też bez przesady. Ale ja generalnie mam słabość do skandynawskiego kina :)

 

OCENA: ♦♦♦♦♦♦

22:03, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
ZMIERZCH (org. TWILIGHT)

 

PRODUKCJA: USA

ROK: 2009

REŻYSERIA: CATHERINE HARDAWICKE

GATUNEK: HORROR ROMANTYCZNY (co???)

WYSTĘPUJĄKRISTEN STEWART

ROBERT PATTINSON

JUSTIN CHON

RACHELLE LEFEVRE

PETER FACINELLI

ANNA KENDRICK

MICHAEL WELCH


RECENZJA:  Isabella mieszka w gorącym Phoenix wraz z mamą i jej nowym facetem,
baseballistą. Właśnie z powodu pracy ojczyma mama musi wyjechać na
Florydę, dlatego Bella musi zatrzymać się u ojca, szefa policji w Forks,
chłodnym i deszczowym stanie Washington. Na początku nastawiona nieco na anty, zostaje powitana w szkole bardzo serdecznie i szybko znajduje przyjaciół. Jej uwagę przykuwa jednak tajemnicza rodzina Cullenów, a szczególnie blady i przystojny Edward. Co więcej, ona również przykuwa jego uwagę. Po pierwszych niesnaskach okazuje się, że ta dwójka ma się
wyraźnie ku sobie. Tyle że... wszyscy mają Cullenów za odludków, a lokalni Indianie są do nich wręcz wrogo nastawieni. Dziewczyna dość szybko dowiaduje się z kim ma do czynienia, szczególnie po kilku akcjach, gdzie Edward, ratując jej życie wykazał się niezwykłą siłą i szybkością. Romans się rozwija, pomimo, że Cullenowie to wampiry - choć nie żywią się
ludzką krwią, jednak bardzo ja lubią i są w gruncie rzeczy śmiertelnie
niebezpieczni. Jednak Bella, przedstawiona familii zostaje zaakceptowana
i wciągnięta do kręgu. Podczas partii baseballa, pojawia się trójka
obcych wampirów, polujących w okolicy, a jeden z nich, James, jest
tropicielem i Bella za bardzo mu się spodobała. Chcąc ochronić Bellę,
rodzina zwiera szeregi i poluje dla odmiany na Jamesa, dopadając go
krótko po tym, jak on dopadł dziewczynę. Co gorsza, dziabnął ją! Czy
Bella zostanie wampirem? Czy będą dalej parą??
Szczerze mówiąc, ledwo doczekałem odpowiedzi na te pytania, bo film mnie
absolutnie nie porwał i zupełnie nie rozumiem szalonych zachwytów nad tym
filmem. Ani ci aktorzy jacys specjalnie piękni, ani drszczyku nawet
emocji, za to pełno dłużyzn, romantycznych momentów... Gdyby film trwał
ok. godziny, dawałoby się to ogladać, ale tak... Dla kilku efektów i scen
nie jestem pewien, czy warto. Najbardziej pokonało mnie to, w jaki sposób
Bella przeszła do porządku dziennego nad faktem, że jej luby jest
wampirem. 'O, wiem kim jesteś, jesteś wampirem! No dobra, chodźmy na
spacer'. Słodkie do wyrzygania, nudne jak flaki z olejem - ogólnie mało
strawne...

OCENA: ♦♦♦♦

00:20, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 lutego 2011
TRANSPORTER 3


PRODUKCJA: FRANCJA \ WIELKA BRYTANIA

ROK: 2009

REŻYSERIA: OLIVER MEGATON

GATUNEK: SENSACJA

WYSTĘPUJĄJASON STATHAM

NATALIA RUDAKOVA

FRANCOIS BERLEAND

ROBERT KNEPPER

JEROEN KRABBE

ERIQ EBAOUANEY

FARID ELOUARDI


RECENZJA:  Frank Martin (Statham), jeden z najlepszych kurierów na świecie wcale nie chce podjąć się transportu. Ci ludzie w ogóle mu nie odpowiadają, poleca im więc innego kuriera. Niestety, kurier nie wywiązał się z zadania i szukając w odruchu desperacji pomocy u Franka, wjeżdża mu do chałupy samochodem wraz z przesyłką. Karetka zabiera go w kiepskim stanie, po czym... wybucha po 70 metrach! Kurier i jego towarzyszka mieli na rękach specjalne bransoletki, wybuchające po odejściu od samochodu... Co gorsza, Frank też taką dostaje, wsadzają go do samochodu i ma dojechać z niejaką Ukrainką, Valentiną (Rudakova), tam, gdzie mu każą. Równocześnie dzieją się dwie rzeczy - na frachtowcu giną dwie osoby, które otworzyły beczkę z przewożonymi nelegalnie toksynami - to raz. Po drugie ukraiński minister środowiska, nieustępliwy i bezkompromisowy, ma wygłosić w Odessie mowę na temat nowych przpisów ochrony srodowiska. Nie ma facet jednak lekkiego zycia, bo okazuje się, że Valentina jest jego porwaną córką, a jego chcą zmusić do podpisania zgody na wywóz nieczystości - i to sporego ładunku na przestrzeni lat. Gra o wszystko toczy się między Frankiem, którzy po drodze zakochuje się w Vali, a przestępcami, od ktorych jest niejako uzależniony (bransoletki wybuchowe!!). Dodatkowo Frankowi pomaga francuski komisarz Tarconi (Berleand). Jak się to zakończy? No, na pewno będzie happy end, nie?
U Luca Besson możemy byc pewni, że akcja będzie gonić akcję. Ale im późniejszy film, tym mniej treści, a więcej efektownych zapychaczy. W filmie niewiele jest sensu, ale za to co chwila coś wybucha, pogonie samochodami pełne są kaskaderskich trików, a mordobicia rzeczywiście widowiskowe. Ale co dalej? Papka w zasadzie. Jest parę akcji tak głupich, że miałem ochotę wyłączyć film, kiedy to zobaczyłem, naprawdę, żenujące. Statham pręży muskuły, Rudakova jako laska to słaby pomysł, scenariusz nie trzyma się kupy... Po co to oglądać? No, dla samochodów, pościgów i bijatyk. Tylko po to, bo reszta to szajs...

 

OCENA: ♦♦♦♦♦

23:14, nomaderro
Link Dodaj komentarz »
Tagi
SKALA OCEN: 0 - yyy... ale o co chodzi? ♦ - gniot nie warty nawet minuty ♦♦ - rzadka okazja zaśnięcia w połowie ♦♦♦ - niestety mało udane, kupa ♦♦♦♦ - od biedy może być ♦♦♦♦♦ - średni, bez szału ♦♦♦♦♦♦ - nawet dobry, można obejrzeć ♦♦♦♦♦♦♦ - dobry film, spokojnie można polecić ♦♦♦♦♦♦♦♦ - bardzo dobre, podobało mi się ♦♦♦♦♦♦♦♦♦ - świetny film, wybitnie polecam ♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦ - absolutny klasyk